tymoszynska-reklama

Anna Maria Jopek & Kroke w Borsukach. [29.08.2015]

Osobiście przyznam, że z twórczością Anny Marii Jopek miałem do czynienia dosyć dawno temu. Pewien etap jej twórczości, jest mi znany umiarkowanie dobrze, jednakże najnowsze dokonania a przede wszystkim działalność koncertowa była mi totalnie obca. Krążyła więc jednak nutka niepewności, w jakiej formie obecnie znajduje się artystka i przede wszystkim, jak zmieniła się na przestrzeni lat. W sobotni wieczór, wraz z zespołem Kroke wystąpiła w Boruskach w miejscu, o którym powinno pisać się długie felietony. Tak, już na samym starcie, przed samym występem można powiedzieć, iż miejsce wydawało się trafione. Jeżeli dodać do tego odpowiednią wieczorową porę, i magiczną ciszę, skupiająca słuchacza – nie można oczekiwać więcej od klimatu. Czy więc sam występ się obronił? Współpraca z Kroke to jeden z projektów Jopek, w którym oprócz utworów zespołu, można było usłyszeć również jej autorskie numery w nieco innej aranżacji. Koncert rozpoczął się w miarę punktualnie, i gdy tylko muzycy wyszli na scenę, gdy tylko światła zmieniły swoją barwę, zmieniło się wszystko. 

Etniczne, przestrzenne brzmienie altówki (Tomasz Kukurba) wprowadziło w idealną, klimatyczną atmosferę. Potem już było tylko lepiej. Kontrabas i akordeon dopełniał tylko perfekcyjną spójność muzyczną adekwatną do pory. Przez pierwsze dwie kompozycje Jopek się nie pojawiła, było to swoiste pokazanie możliwości kompozytorskich zespołu. Dopiero podczas 3 utworu uchyliły się drzwi i mieliśmy okazję usłyszeć już bardziej klasyczny układ utworu. Obawiałem się, iż czas wpłynie niekorzystnie na formę wokalną Jopek. Jakieś było moje zdziwienie, gdy rozpoczął się popis. Powiem wręcz więcej – muzyka zespołu “Kroke” pokazała, iż jest wokalistką barwną i przede wszystkim ukształtowaną. To co wylewało się ze sceny, sprzed mikrofonu, nie można opisać inaczej niż magia. Jeżeli dodamy do tego fakt iż korzystała z ciekawszych efektów wokalnych, trzeba stwierdzić iż idealnie wpasowała się w klimat Kroke. Tutaj nie było żadnego zbędnego elementu, który mógłby popsuć efekt końcowy. Wszystko pasowało do siebie perfekcyjnie, czuć było pewną spójną wizję artystyczną. Na dodatek koncert odbył się w najlepszym możliwym momencie – podczas pełni “superksiężyca”. Nie muszę chyba mówić jak bardzo dodawało to występowi klimatu i jeszcze mocniej można było poczuć to, jakie emocje chcą wykrzesać z siebie muzycy. 
Bo emocje te są bardzo głębokie i zostaną w głowach uczestników co najmniej na kilka dni i nie tylko. Muzycy, pomimo napiętego planu (Anna Maria wyjeżdżała następnego dnia do Japonii) wyśmienici poczuli atmosferę. Czuć to było w kontakcie z publicznością. Uśmiechy nie uciekały z ich ust. Były róże, podziękowania i kilka wyznań miłości. W pewnym momencie Jopek zwróciła się do publiczności, by podeszli bliżej sceny. To pokazuje, jak bardzo istotny jest wzrokowy kontakt ze zgromadzonymi fanami.
 

Wracając jeszcze do samej muzyki, chciałbym się odnieść do pełnego profesjonalizmu brzmieniowego. Mieliśmy do czynienia z wybitnymi muzykami Polskiej sceny muzycznej, więc i samo brzmienie nie mogło być poniżej pewnego poziomu. Altówka spełniła swoją rolę – budziła emocje, Kontrabas brzmiał odpowiednio głęboko, a akordeon doskonale uzupełnił całość. To jest też ten moment, w którym należy zaznaczyć, że czasem nie jest potrzebne pełne instrumentarium, by w pełni rozwinąć dany utwór. Czasem oszczędność i skromność wychodzi utworom na dobre.  
 

Podsumowując – jeżeli mam wskazać absolutnego faworyta, jeśli chodzi o koncerty to z pewnością będzie nim Sobotni wieczór w Borsukach. I muzycznie i klimatycznie. Zaścianek zapewnił muzykom idealne miejsce, w którym czuli się swobodnie i w pewnym sensie mogli jeszcze mocniej utożsamiać się z muzyką wykonywaną tego wieczoru. Bo czymże byłaby muzyka, bez odpowiednich akcentów wzmacniających odczucia? Miejsce i czas to ważne aspekty, które moim zdaniem spowodowały, że ten koncert wkracza do pierwszej dziesiątki najważniejszych wydarzeń 2015 roku. Sądzę iż nie tylko ja, przez kilka dni będę miał magiel w głowie, wspominając magię wylewająca się ze sceny. Dla takich występów warto przejechać nawet spory kawał drogi!

Dodaj komentarz

Nie od dziś mówi się, że przyszłość mediów to internet. Większość gazet, rozgłośni i telewizji przechodzi, lub całkiem przenosi się, do świata wirtualnego. Puls Miasta wychodzi naprzeciw swojej społeczności, oferując lokalną telewizję internetową.

REDAKCJA

Agencja Filmowa Reporter

Zbigniew Maciejuk, Ola Majewska, Marek Drwięga

Redakcja

KONTAKT

Agencja Filmowa Reporter

ul. Osterwy 1,
21-500 Biała Podlaska


+48 601 380 302
kontakt@pulsmiasta.tv

NEWSLETTER

* Zapisując się do newslettera oświadczasz, że wyrażasz zgodę na przesyłanie wiadomości drogą elektroniczną.