tymoszynska-reklama

Bryan Adams: recenzja albumu "Get Up"

W ostatnich latach fani Kanadyjczyka zostali wystawieni na ciężką próbę. Od poprzedniego albumu wydanego w 2008 roku, nie usłyszeliśmy praktycznie żadnego nowego materiału. Oczywiście, Bryan nie pozwalał o sobie zapomnieć, wydając akustyczny koncert, oraz album z coverami bliskimi jego sercu. Wszyscy jednak wyczekiwali premierowych utworów. Po siedmiu latach możemy cieszyć się najnowszym wydawnictwem zatytułowanym “Get Up”. I jest to zwyczajnie smaczne dzieło, na które warto było czekać.

 

Na początku należy zauważyć, iż jest to nadal stary, dobry i przebojowy Adams, jednakże można usłyszeć dosyć istotną różnicę. Brzmienie. Współtworcą albumu jest Jeff Lynne, znany m.in. ze współpracy z członkami The Beatles. Wpływy tego zasłużonego zespołu słychać już praktycznie od pierwszego numeru – “You Belong To Me”. “Feeling” lat 60` został oddany perfekcyjnie i z wyczuciem. To po prostu umiejętna mieszanka klasycznego i współczesnego sposobu tworzenia utworów. Przy pierwszym odsłuchu można mieć wręcz wrażenie, iż słucha się kolejnego albumu “The Beatles”. To również sprawa ogólnej prostoty krążka. Nie uświadczymy tutaj skomplikowanych partii perkusji, czy gitary. Partię instrumentalne są wręcz banalne, co w tym przypadku nie należy uznawać za rażącą wadę. Najprościej mówiąc – po prostu miło się tego słucha. Czasem zbytni przesadyzm skomplikowania wcale nie pomaga, szczególnie w gatunku muzycznym, jakim jest pop-rock.

Weźmy chociażby taki “Thunderbold”. Prosta solówka gitarowa, nieskomplikowana sekcja rytmiczna, a jednak wciąga i wręcz prosi się o kolejne odtworzenie. Mamy także do czynienia z bardziej klasycznym obliczem artysty. “Yesterday Was Just A Dream” mógłby spokojnie znaleźć się na kilku ostatnich krążkach. Identyczna sprawa jest w przypadku drugiego singla – “Brand New Day”, który od pierwszych sekund zaraża melodyjnością.

Kwestia mniej istotna, ale warta uwagi. Nawiązań do brzmienia sprzed kilkudziesięciu lat jest mnóstwo i przejawia się to również w długości utworów. Nie przekraczają one trzech minut, co może być sporym zaskoczeniem dla fanów. Inspiracje wykorzystane do maksimum.

 

 

Warstwa liryczna po raz kolejny nie jest zaskoczeniem. Mamy do czynienia z typowym Adamsem. Rozterki miłosne, piękne wyznania, czy wspomnienia szaleństwa rock`n rollowego są tutaj na porządku dziennym. Wiekopomnych tekstów nie znajdziemy, jednak są one na poprawnym poziomie i nie irytują.

Nie można mieć też żadnych zastrzeżeń do formy wokalnej Adamsa. Można wręcz rzec iż jego głos z wiekiem zyskuje na subtelności. Czasy, gdy maksymalnie wykorzystywał swoją charakterystyczną chrypkę minęły, ale jest on na tyle sprawnym muzykiem, który potrafi wyczarować magiczny klimat w każdy sposób.

 

 

 

Podsumowując – nie jest to dzieło, które wpiszę się do kart historii muzyki. Nie każdy album ma jednak takie aspiracje. “Get Up” to nadzwyczaj sprawny krążek, okraszony świetnymi inspiracjami wykorzystanymi w sposób wręcz wzorowy. Oprócz podstawowej tracklisty, składającej się z dziewięciu utworów, mamy również przyjemność odsłuchać cztery akustyczne wersje m.in “You Belong To Me” i “Brand New Day”. Zdecydowanie tym albumem Bryan pokazał, że wciąż ma coś do powiedzenia na scenie muzycznej. Miejmy jednak nadzieję, że na kolejne płyty nie będziemy musieli czekać aż tyle czasu.

Dodaj komentarz

Nie od dziś mówi się, że przyszłość mediów to internet. Większość gazet, rozgłośni i telewizji przechodzi, lub całkiem przenosi się, do świata wirtualnego. Puls Miasta wychodzi naprzeciw swojej społeczności, oferując lokalną telewizję internetową.

REDAKCJA

Agencja Filmowa Reporter

Zbigniew Maciejuk, Ola Majewska, Marek Drwięga

Redakcja

KONTAKT

Agencja Filmowa Reporter

ul. Osterwy 1,
21-500 Biała Podlaska


+48 601 380 302
kontakt@pulsmiasta.tv

NEWSLETTER

* Zapisując się do newslettera oświadczasz, że wyrażasz zgodę na przesyłanie wiadomości drogą elektroniczną.