tymoszynska-reklama

Hinder: recenzja albumu "When The Smoke Clears"

Ciężki żywot mieli chłopaki z zespołu Hinder. Po czterech udanych albumach ze składu odszedł trzon kapeli – wokalista Austin Winklers. Zmiany się zdarzają i nie byłoby w tym nic wielce nadzwyczajnego. Miał on jednak niewyobrażalnie głęboką i charakterystyczną barwę głosu, więc fani automatycznie spisali zespół na straty. O ile w przypadku poprzednich krażków, przerwy pomiędzy wydaniem były dosyć krótkie, tak tym razem na świeżą muzykę musieliśmy czekać ponad 3 lata. Pałeczkę wokalisty przejął Marshal Dutton i dopiero po tym ogłoszeniu zespół postanowił wyjść z nowym materiałem. Najnowsze dzieło zatytułowane jest „When The SmokeClears” i stanowi ogromne wyzwanie dla wiernych słuchaczy.


Zasadniczo w samej muzyce nie zmieniło się zbyt wiele. Wciąż mamy do czynienia z bardzo przebojowym rockowym graniem . „Hit The Ground”, czyli jeden z pierwszych singli, swoją akustyczną gitarą, i przyjemną linią melodyczną wprowadza w dobry nastrój. Można się jedynie przyczepić, że pomimo dosyć mocnych gitar, wszystko sprowadza się do bardziej radiowego grania. Już wcześniej zespół bawił się z brzmieniem odpowiednim do rozgłośni, ale tym razem jest to mocniej wygładzone. Oczywiście jest tutaj dużo przesterowanych gitar i śmiem stwierdzić, że nie ma tu ckliwych ballad, jak chociażby na “Welcome To The Freakshow”, jednakże całość sprawia wrażenie, jakby Hinder nie chciał wykorzystać pełnego potencjału, który już zresztą pokazał na pierwszych dwóch płytach.

.

Dutton nie próbuje bezmyślnie naśladować swojego poprzednika. Ma swoją, lekko przychrypnietą manierę, którą skutecznie wykorzystuje. Niestety Hinder zatracił jednak troszkę swojej zadziorności, przez wygładzenie wokalne, co jednak nie jest ogromną wadą. Na pewno warto wspomnieć, że chłopaki musieli poradzić sobie z ogromną presją fanów i odnaleźć takiego wokalistę, który poradzi sobie z wcześniejszymi dokonaniami zespołu.

 To co cieszy, to obecność całkiem sympatycznych solówek, które pomimo radiowej otoczki, dają   radę! Przypominają, że Hinder to nie jest zespół w pełni nastawiony na komercyjne radiostacje. Kolejną sprawą są riffy.  Cholernie prościutkie, ale kto by się tym przejmował, w momencie gdy słucha się ich z wielką przyjemnością? Od razu wpadają w ucho. Najlepszy przykład to utwór “Intoxicated”, który jest prawdopodobnie najcięższym kawałkiem na albumie.

 

 

Nie jest to płyta dla każdego. Jeśli ktoś gardzi brzmieniem zbliżonym do chociażby Three Days Grace, będzie srodze rozczarowany. Album na pewno jest lekki i przyjemny w odbiorze, jednakże nie ma w nic nic odkrywczego. Zespół zdecydowanie nie przyciągnie nowych odbiorców.. Osobiście jednak uważam, że Hinder nie dał ciała i zdecydowanie mogę polecić krążek osobom, które od czasu do czasu chcą odpocząć od wymagających utworów. Bo pomimo narzekania, jest to naprawdę solidny krążek, choć potencjał, jak już wcześniej wspomniałem nie został wykorzystany.

Dodaj komentarz

Nie od dziś mówi się, że przyszłość mediów to internet. Większość gazet, rozgłośni i telewizji przechodzi, lub całkiem przenosi się, do świata wirtualnego. Puls Miasta wychodzi naprzeciw swojej społeczności, oferując lokalną telewizję internetową.

REDAKCJA

Agencja Filmowa Reporter

Zbigniew Maciejuk, Ola Majewska, Marek Drwięga

Redakcja

KONTAKT

Agencja Filmowa Reporter

ul. Osterwy 1,
21-500 Biała Podlaska


+48 601 380 302
kontakt@pulsmiasta.tv

NEWSLETTER

* Zapisując się do newslettera oświadczasz, że wyrażasz zgodę na przesyłanie wiadomości drogą elektroniczną.