Anita Lipnicka: relacja z koncertu w Białej Podlaskiej


Anity Lipnickiej fanom polskiej muzyki przedstawiać nie trzeba. Artystka początkowo związana z grupą Varius Manx, opuściła grupę w 1996 roku i zdecydowała się na kontynuacje swojej muzycznej podróży, tym razem jako solowa artystka. Swego czasu nawiązała również współpracę z Johnem Porterem, wydając trzy bardzo udane krążki. 6 Grudnia w Białej Podlaskiej odbył się koncert promujący ostatni solowy materiał artystki “Vena Amoris”. Pomimo dwóch lat od premiery Lipnicka intensywnie promuje utwory z płyty. Jak więc wypadł niedzielny, mikołajkowy wieczór w naszym mieście?

Występ rozpoczął się kilka minut po godzinie 19:00 skromnym wejściem muzyków, bez żadnego przesadnego gwiazdorstwa. Rozpoczęto oczywiście od utworów z najnowszego krążka, można więc było usłyszeć takie numery jak “Hen Hen”, “Gdy na mnie nie patrzysz”, czy chociażby wspaniały “Sen Laury”. Zagrane zostały dość bezpiecznie, bez zmienionej aranżacji, czy jakichkolwiek niespodzianek brzmieniowych. Bardzo cieszy fakt, iż artyści nie zapomnieli o starszych utworach Anity, także z twórczości Varius Manx. Jednym z najciekawszych momentów było wykonanie numeru “The Chase”, który pod koniec zamienił się w prawdziwie rockowe szaleństwo. W takich momentach muzycy rozkręcali się na dobre. Było też miejsce na kilka coverów, głównie z nurtu muzyki country, co nie każdemu mogło przypaść do gustu, ze względu na nagłą zmianę klimatu. Osobiście nie byłem do końca przekonany do tych utworów, ale z pewnością zostały one odegrane poprawnie. Utwory poprzedzały krótkie i luźne dialogi wykonawczyni, która chętnie opowiadała o historii i znaczeniu utworów. Można było odczuć atmosferę, która powinna być obowiązkowa na każdym koncercie – kontakt z publiką. Nie było w tym krzty nadęcia, czy sztuczności – Lipnicka mówiła to co myśli, czasem w humorystyczny sposób, co jest zdecydowanym plusem. Półtoragodzinny występ zakończył się numerem Varius Manx – “Księżycowa Piosenka”. Wielka szkoda, że zespół nie pokusił się o wykonanie utworów z okresu współpracy z Johnem Porterem. Można to jednak zrozumieć, ponieważ nie uświadczyliśmy dodatkowych wokali, a tamte numery były oparte na dwóch głosach.

Należy wspomnieć kilka słów o muzykach, towarzyszących Anicie. Bartek Miarka, czyli gitarzysta solowy zrobił na mnie największe wrażenie, głównie za sprawą wszechstronności technicznej. Przy każdej zmianie klimatu można było usłyszęc iż muzyk po prostu czuje różne gatunki muzyczne. Dodatkowo grał bez użycia kostki, co jest rzadkością w dzisiejszych czasach, a dzięki temu brzmienie gitary jest “miękkie” i przyjemne dla ucha. Pozostali instrumentaliści również odwalili kawał dobrej roboty. Profesjonalizm.

Uważam, iż takie koncerty powinny odbywać się częściej w Białej Podlaskiej.Frekwencja dopisała, nastroje były wyśmienite i tylko żal, że półtorej godziny minęło bardzo szybko. Anita Lipnicka udowodniła, że pomimo długiego stażu na scenie, nadal potrafi zaczarować publikę swoimi subtelnymi, miłosnymi utworami i aksamitnym głosem. Tylko ze wspólnym śpiewaniem gorzej, ale to już temat na inną dyskusję 🙂

Dodaj komentarz

Nie od dziś mówi się, że przyszłość mediów to internet. Większość gazet, rozgłośni i telewizji przechodzi, lub całkiem przenosi się, do świata wirtualnego. Puls Miasta wychodzi naprzeciw swojej społeczności, oferując lokalną telewizję internetową.

REDAKCJA

Agencja Filmowa Reporter

Zbigniew Maciejuk, Ola Majewska, Marek Drwięga

Redakcja

KONTAKT

Agencja Filmowa Reporter

ul. Osterwy 1,
21-500 Biała Podlaska


+48 601 380 302
zbigniew.maciejuk@wp.pl

NEWSLETTER

* Zapisując się do newslettera oświadczasz, że wyrażasz zgodę na przesyłanie wiadomości drogą elektroniczną.