tymoszynska-reklama

Leski: relacja z koncertu w Warszawskim klubie Stodoła

Koncerty polskich wykonawców sprawiają mi coraz większą frajdę.  Od dłuższego czasu jestem skoncentrowany na młodych zespołach, które wydają naprawdę odkrywcze krążki. Leski to „świeżak” na rynku muzycznym i dopiero w zeszłym roku mogliśmy cieszyć się pełnoprawnym krążkiem zatytułowanym „splot”.  

Występ odbył się na nowej scenie klubu Stodoła – Open Stage. Dodać należy iż miał odbyć się już w zeszłym roku, jednakże z różnych przyczyn został przełożony na 2016 rok.

 

 

W roli suportu wystąpił Markas Palubenka – litewski artysta poruszający się w rejonach muzyki pop i indie. Niestety, występu nie można zaliczyć do wybitnie udanych. Podstawowym problemem był dobór utworów. Nie wiem ile utworów skomponował muzyk, jednakże zaprezentowany set był monotonny. Każdy kolejny utwór zlewał się z kolejnym, przez co słuchacz mógł mieć wrażenie, że słucha tego samego kawałka. Jako gitarzysta byłem bardzo rozczarowany stylem reprezentowanym przez Palubenke. Technicznie nie można mieć większych zastrzeżeń, jednakże sposób w jaki uderzał w struny był daleki od ideału – dźwięk wychodzący z nagłośnienia był zdecydowanie za mocny, więc momentami byłem bardzo zmęczony jakością brzmienia. Tak agresywny styl gry nadaje się do gry na zwykłej klasycznej gitarze. Elektro-akustyk to zupełnie inna bajka i muzyk powinien wyczuwać granicę. 

Kilka minut po 20:00 na scenie pojawił się zespół. Bez przesadnego powitania, zaczęli swój występ. Przede wszystkim pierwszą kwestią o której należy wspomnieć było nagłośnienie. Kilka problemów podczas koncertu nie zmieniło faktu, że akustyk odwalił świetną robotę i można było z przyjemnością wysłuchiwać kolejnych utworów. A było czego słuchać. Jak można się było spodziewać, publiczność mogła usłyszeć utwory z debiutanckiego utworu. Oprócz oczywistych wykonań, Leski sięgnął również do swojej epki wydanej w 2014 roku.

Nie będę rozpisywał  o poszczególnych utworach, powiem tylko, że momentami miałem wrażenie, jakby na scenie został odpalony krążek. Praktycznie wszystkie utwory brzmiały tak jak na płycie co świadczy o profesjonalizmie zespołu. Podczas różnych koncertów rzadko zdarzało mi się odnosić takie wrażenie. Tutaj było inaczej. Dla niektórych może być to wada – dla mnie jest to zdecydowany plus. Emocje z pewnością udzielały się przez cały występ.  Muzyka płynęła, czas mijał strasznie szybko i po półtorej godziny pięknych i subtelnych pejzaży odczuwałem ogromny niedosyt. Luźna atmosfera udzielała się muzykom przez większą część koncertu. Chętnie konwersowali, przytaczając historie utworów i żartowali z samych siebie. Chciałbym również wspomnieć o banjo, instrumencie bardzo często wykorzystywanym przez zespół. Już na płycie nadawał utworom charakteru – na żywo charakter był tylko wzmocniony. Cieszy fakt, że ten lekko zapomniany już instrument idealnie komponuje się z folkowym klimatem. Bardzo miłym akcentem było również powtórne wykonanie utworu „Kosmonauta” za namową publiki. To pokazuje jak ważny jest kontakt Leskiego z publicznością i jak bardzo ją szanuje.

Z klubu wyszedłem zadowolony i jestem pewien, że nie jest to ostatni raz, gdy spotykam się z Leskim. Nie jestem pewien, czy w tym roku odbędzie się jeszcze pełnoprawna trasa – mam jednak nadzieję, że nowy album jest już w przygotowaniu i kolejnym razem będzie można już cieszyć się zdecydowanie dłuższym koncertem. “Lubię takie gry” 🙂

 

Dodaj komentarz

Nie od dziś mówi się, że przyszłość mediów to internet. Większość gazet, rozgłośni i telewizji przechodzi, lub całkiem przenosi się, do świata wirtualnego. Puls Miasta wychodzi naprzeciw swojej społeczności, oferując lokalną telewizję internetową.

REDAKCJA

Agencja Filmowa Reporter

Zbigniew Maciejuk, Ola Majewska, Marek Drwięga

Redakcja

KONTAKT

Agencja Filmowa Reporter

ul. Osterwy 1,
21-500 Biała Podlaska


+48 601 380 302
kontakt@pulsmiasta.tv

NEWSLETTER

* Zapisując się do newslettera oświadczasz, że wyrażasz zgodę na przesyłanie wiadomości drogą elektroniczną.