tymoszynska-reklama

Bialskie Cuda naszym wspólnym dobrem

Bialskie Cuda tworzą kobiety, jak dodaje Joanna Olęcka, kobiety z jakąś historią, zwykłe niełatwą. Wszystkie pracujące panie zajmują się rękodziełem. 

Początkowo spółdzielnia miała swoją siedzibę przy firmie BIALCON. Pierwszego wsparcia Bialskim Cudom udzieliła prezes BIALCONU – Barbara Chwesiuk. Warto również zaznaczyć, że BIALCON był pierwszym zleceniodawcą spółdzielni. 

W 2014 roku do spółdzielni dołączyła obecna prezes Joanna Olęcka, wtedy również zachodziły w tejże spółdzielni przeróżne zmiany, także te kadrowe. Jak widać były one potrzebne, ponieważ od tego czasu spółdzielnia zaczęła „pisać” nową historię. Nowy zarząd zaczął od znalezienia nowego lokum. Obecne Bialskie Cuda mieszczą się przy ulicy Warszawskiej 6. Jak dodaje Joanna Olęcka, wraz ze zmianą siedziby, zmienił się również charakter spółdzielni. Nie była ona już tylko podwykonawcą bialskiej firmy BIALCON, ale zaczęto tworzyć pierwsze własne produkty. 

Spółdzielnia socjalna, czyli co?

– Spółdzielnia socjalna to takie niezwykłe przedsiębiorstwo, bo oprócz tego, że jest normalną firmą, która musi funkcjonować na rynku, musi też spełniać dwa podstawowe warunki: ekonomiczny i społeczny. Naczelną ideą działania spółdzielni socjalnej jest reintegracja społeczna i zawodowa jej członków. Oprócz tego, że jesteśmy zwykłą firmą, to dodatkowo robimy dużo dobrych społecznie rzeczy – mówi nam prezes Bialskich Cudów.

Spółdzielnię socjalną „Progress” tworzą kobiety, które doświadczyły w swoim życiu wykluczenia społecznego. Często są one ofiarami przemocy domowej, są to kobiety przewlekle bezrobotne lub  matki wielodzietnych rodzin, również osoby niepełnosprawne – właściwe bez doświadczenia zawodowego, a co za tym idzie z niewielkimi szansami na otwartym rynku pracy.   

Panie pracujące w spółdzielni tworzą rękodzielnicze cuda, wszystko jest szyte na miejscu i wszystko oczywiście jest możliwe do kupienia. Zarówno w sklepie stacjonarnym przy Warszawskiej 6, jak i za pośrednictwem strony www.bialskiecuda.com (zakładka SKLEP).

Bialskie Cuda to nie tylko grupa kobiet, które szyją jedyne w swoim rodzaju upominki. To również grupa ludzi, która chętnie angażuje się  w różnego rodzaju akcje społeczne. Jak mówi Joanna Olęcka – ta wrażliwość społeczna wynika bardzo często z naszych osobistych doświadczeń.

„Wymiana ciepła” na Warszawskiej

– Pomysł pojawił się podczas finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Bialskie Cuda były tam odpowiedzialne za wydawanie ciepłego posiłku. Zauważyłyśmy, że oprócz uczestników imprezy w kolejce ustawiały się osoby ubogie, bezdomne i uzależnione od alkoholu. Były osoby, które po zupę podchodziły kilkakrotnie, mówiąc, że jest to ich jedyny ciepły posiłek w ciągu dnia. Wtedy pomyślałyśmy sobie, że dobrze byłoby tym ludziom pomóc, dać im trochę ciepła. Dosłownie za kilka dni, zanim zdążyłyśmy cokolwiek same wymyśleć, okazało się, że pani  Katarzyna Radzikowska, która na stałe mieszka w Lublinie, koordynuję akcję „Wymiana ciepła” w naszym mieście i za pośrednictwem facebooka szukała takich miejsc, w których wieszak mógłby stanąć. Wtedy wiedziałyśmy już, że musimy wziąć w tym udział – dodaje prezes Bialskich Cudów.

Ideą ogólnopolskiej akcji „Wymiana ciepła” jest podzielenie się ubraniami z tymi, którzy ich nie mają. Osoby ubogie czy bezdomne mogą wziąć sobie z wieszaka ubranie, które zostawili tam ludzie dobrego serca, którym tego ciepła, przynajmniej zewnętrznego, nie brakuje. Akcja zaczęła się 11 stycznia w Warszawie, a pierwsze wieszaki stanęły tam już sześć dni później. W akcję „Wymiana ciepła” włączyła się cała Polska: Szczecin, Poznań, Wrocław, Łódź, Kielce, a także Biała Podlaska.

Mieszkańcy naszego miasta jak zwykle nie zawiedli i chętnie przynoszą swoje ciepłe rzeczy, problem jest natomiast z osobami potrzebującymi, które być może nie wiedzą o całej akcji. Jak można się domyślać nie korzystają one z facebooka, a to tam przecież pojawia się mnóstwo informacji. W bialskiej noclegowni rozdawane były także ulotki, których celem było uświadomienie osób ubogich o tym, że mogą przyjść i zabrać z wieszaka to, czego potrzebują. Warto również podkreślić, i o tym również przypominają Bialskie Cuda na facebooku, że akcja nie jest adresowana wyłącznie do bezdomnych. Każdy, kto jest w potrzebie może czuć się „zaproszony do wieszaka”. Jeżeli więc w naszym otoczeniu jest taka osoba, powiedzmy jej o tej akcji, spróbujmy ją nieco ośmielić i przełamać bariery.

Projekt „więzienie”

To rzecz jasna nie oficjalna nazwa projektu, który realizują od dawna Bialskie Cuda, to raczej taka robocza nazwa. 

– My to nazywamy projektem, ale w rzeczywistości wcale to nim nie jest. Na początku pozyskaliśmy środki z FIO na maszyny i materiały. Od półtora roku to już wyłącznie działanie charytatywne spółdzielni. Najpierw to my chodziłyśmy do zakładu karnego, teraz to więźniowie przychodzą do nas i szyjemy misie. Maskotki powstają z resztek tkaninowych, naszych lub przekazywanych przez BIALCON, zakład karny natomiast zakupuje wypełnienie do tych maskotek. Zabawki więźniowie przekazują dla potrzebujących dzieci. Najbliższą partię planujemy oddać do domu samotnej matki. Osadzeni z jednej strony uczą się szycia, z drugiej natomiast mogą zobaczyć jak wygląda, jak funkcjonuje spółdzielnia socjalna. Poza tym wiadomo, że w zakładzie karnym nie ma zbyt wielu wzorców, z których mogliby brać przykład. Żyją w takim zamkniętym i często mocno zdeprawowanym środowisku i ważne jest to, aby mieli taki przykład z zewnątrz, takiego normalnego życia. Przychodząc tu widzą, że nasz los zależy od nas samych. My także byłyśmy wykluczone, musiałyśmy się pozbierać i wziąć w garść i zamiast oczekiwać pomocy nie wiadomo skąd bardzo ciężko pracujemy po to, żeby przetrwać. Spółdzielczość socjalna może być sposobem na życie dla osób opuszczających zakład karny. Wiadomo, że pracodawcy niechętnie zatrudniają osoby, które odbywały wyrok – dodaje Joanna Olęcka.

Bialskie Cuda są wszędzie tam, gdzie znajdują się ludzie, którzy mogą czuć się obco, mogą czuć się wykluczeni, odrzuceni. Czasami panie odwiedzają również ośrodek dla uchodźców. 

– Chodzimy tam, żeby animować czas dla dzieci przebywających w ośrodku. Nie są tutaj ważne jakieś poglądy polityczne czy przekonania odnośnie zasadności przyjmowania uchodźców czy też nie. Najważniejsze, że tam są dzieci, które często nie rozumieją sytuacji w jakiej się znajdują, nie rozumieją wojen, które prowadzą dorośli. Nagle muszą zostawić swoje dawne życie i niespodziewanie trafiają do ośrodka, który na pewno nie jest domem. To dla nich bardzo trudna sytuacja, a naszym celem jest ocieplenie warunków, w których przyszło im żyć i niezależnie od tego jak ich los się potoczy chcemy, aby pobyt w naszym mieście zapamiętały miło – podkreśla prezes spółdzielni.

Jak dodaje Joanna Olęcka na chwile warsztaty w ośrodku dla uchodźców zostały zawieszone, ponieważ teraz to spółdzielnia boryka się z dość poważnymi problemami. Teraz to panie muszą powalczyć o swoje istnienie. Wszyscy jesteśmy jednak dobrej myśli i wierzymy, że wraz z wiosną spółdzielnia rozkwitnie na nowo i już bez żadnych kłopotów będzie funkcjonowała w najlepsze.

Oby tak było, bo Bialskie Cuda tworzą unikalne upominki i zabawki. Nie ma właściwe niczego, czego panie by nie uszyły. Ponadto spółdzielnia od 2016 roku ma prawo posługiwania się certyfikatem „Zakup prospołeczny”. Oznacza to tyle, że kupując jakiś produkt oznaczony tym znakiem oprócz jakości otrzymujemy jeszcze pewną wartość dodaną, czyli wspieramy jednocześnie działania społeczne spółdzielni i przede wszystkim wspieramy utrzymanie miejsc pracy dla kobiet wykluczonych. 

Bialskie Cuda uszyją wszystko!

Zabawki, pościel dziecięca, pościel dla dorosłych, niebanalne gadżety reklamowe, haft komputerowy – wszystko! Pomysł na wyszukany prezent? Wyjątkowa okazja? Wszystko co w naszej głowie urzeczywistnią panie ze spółdzielni. Po to są Bialskie Cuda!

Nieprzypadkowy jest też przymiotnik „bialskie” w nazwie. Panie chcą podkreślić swój związek z miastem, chcą to miasto za pośrednictwem swoich produktów niejako promować i co ważne, chcą udowodnić, że nawet tu u nas, na wschodzie, jeśli naprawdę bardzo się chce coś osiągnąć, to można!

Bialskie Cuda to swego rodzaju fenomen. Pomagają kobietom wykluczonym, ale tak naprawdę wcale ich nie szukają, nic na siłę, panie same trafiają do spółdzielni. Jak podkreśla prezes Bialskich Cudów chciałoby się, aby tych miejsc pracy było jeszcze więcej. Teraz zatrudnionych jest pięć kobiet. Niestety na więcej nie pozwalają względy finansowe. 

Odnajdują siebie…

– Jednym  z przykładów pań, które do nas trafiły jest Agnieszka, nasza koleżanka, która znalazła się u nas w ramach unijnego stażu dla osób ze stwardnieniem rozsianym. Ten staż miał trwać kilka miesięcy. Okazało się jednak, że Agnieszka nie ma prawa do renty chorobowej, bo nie ma ciągłości pięciu lat pracy zawodowej, wcześniej zresztą uległa poważnemu wypadkowi samochodowemu. Ponadto sama wychowuje dwoje dzieci, mieszka w wynajętym mieszkaniu w bardzo trudnych warunkach, no i tak naprawdę na otwartym rynku pracy jest bez szans. Los jej nie oszczędzał, kilka zbiegów okoliczności wystarczyło, żeby znalazła się na marginesie życia. Okazało się, że jest brakującym ogniwem spółdzielni. Wspaniały człowiek, koleżanka, świetny pracownik, zaangażowany i cieszący się z tego, że może być potrzebny. Wspólnie zdecydowałyśmy, że musimy zrobić wszystko, żeby Agnieszka z nami pracowała. Od dwóch lat jest członkiem spółdzielni i same żartujemy, że musimy się utrzymać między innymi po to, aby Agnieszka miała tę ciągłość 5 lat pracy zawodowej – mówi prezes. 

Czego możemy życzyć Bialskim Cudom? 

Z całą pewnością kreatywności, łatwości w rozwiązywaniu problemów, dodatkowych środków na nowe miejsca pracy i… – Aby współpraca z naszym samorządem się rozwinęła, bo panuje takie przekonanie, że te spółdzielnie, które mają wsparcie miasta, gminy czy powiatu funkcjonują sprawniej, lepiej – dodaje Joanna Olęcka.  


Dodaj komentarz

Nie od dziś mówi się, że przyszłość mediów to internet. Większość gazet, rozgłośni i telewizji przechodzi, lub całkiem przenosi się, do świata wirtualnego. Puls Miasta wychodzi naprzeciw swojej społeczności, oferując lokalną telewizję internetową.

REDAKCJA

Agencja Filmowa Reporter

Zbigniew Maciejuk, Ola Majewska, Marek Drwięga

Redakcja

KONTAKT

Agencja Filmowa Reporter

ul. Osterwy 1,
21-500 Biała Podlaska


+48 601 380 302
kontakt@pulsmiasta.tv

NEWSLETTER

* Zapisując się do newslettera oświadczasz, że wyrażasz zgodę na przesyłanie wiadomości drogą elektroniczną.