tymoszynska-reklama

BĄDŹMY ROZWAŻNI…! – NIE DAJ SIĘ UŚPIĆ “CICHEMU ZABÓJCY”


Czad, czyli tlenek węgla jest silnie trującym gazem, niewykrywalnym naszymi zmysłami. Jest bezwonny, bezbarwny i nie ma smaku. Powstaje w wyniku niepełnego spalania wielu paliw, np. węgla, drewna, oleju, ropy, nafty, benzyny czy propanu, spowodowanego brakiem odpowiedniej ilości tlenu, niezbędnej do
zupełnego spalania. Czad dostaje się do organizmu przez układ oddechowy, a następnie jest wchłaniany do krwioobiegu.
Dlaczego czad jest tak niebezpieczny, jak się przed nim uchronić i jakich błędów nie popełniać, o tym wszystkim rozmawiamy z komendantem miejskim Państwowej Straży Pożarnej w Białej Podlaskiej – bryg. Arturem Tomczukiem.

Dlaczego właściwie czad jest tak niebezpieczny?

– Czad jest gazem, który pochodzi z niepełnego spalania najczęściej produktów organicznych. Dlaczego jest niebezpieczny? Człowiek oddycha powietrzem, w którym znajduje się tlen atmosferyczny, a także inne gazy. Podczas niepełnego spalania dochodzi do uwolnienia dużych ilości tlenku węgla. Gdy znajdujemy się w przestrzeni, gdzie dym razem z czadem ulatnia się, jesteśmy narażeni na jego wdychanie. Przez układ oddechowy czad dostaje się do naszego krwioobiegu i tam następuje ta właściwa część. Ze względu na to, że tlenek węgla 270 razy szybciej niż tlen łączy się z hemoglobiną, jest on wyjątkowo niebezpieczny. Czerwone krwinki łączą się z tlenkiem, przenosząc go do organizmu. Częściowo też jest przenoszony tlen, ale tlenek węgla, który się związał z hemoglobiną nie oddaje tak dobrze tlenu. Człowiek zaczyna się dusić na poziomie komórkowym. Najbardziej narażone w tych przypadkach są dzieci i osoby w podeszłym wieku. Dlaczego dzieci? Udowodniono, że noworodki i małe dzieci pochłaniają prawie dwukrotnie więcej tlenku węgla – wyjaśnia komendant bialskiej straży pożarnej.
Jak mówi nam bryg. Artur Tomczuk dziecko jest swego rodzaju wskaźnikiem. Jeżeli do tej pory nie odczuwało bólu głowy, a teraz on się pojawia, w dodatku jeżeli mamy w domu np. piecyk akumulacyjny, to powinno nas to zaniepokoić. Dorosły człowiek będzie odczuwał np. ból głowy, gdy stężenie tlenku węgla w powietrzu będzie wynosiło 200 ppm (200 jednostek na milion cząstek powietrza), a samopoczucie dziecka będzie gorsze już przy 50 ppm.

Pozornie „niewinne” działania prowadzą do tragedii

Te niewinne działania to m.in. zaklejanie kratek wentylacyjnych „żeby nie wiało”, brak okresowych przeglądów przewodów kominowych i instalacji wentylacyjnej, zostawianie (choć na moment) w garażu auta z włączonym silnikiem. To tylko niektóre grzechy popełniane przez nas. Niestety czasami nie ma już czasu na poprawę i zadośćuczynienie. Czasami te pozornie niewinne działania prowadzą do tragedii.
– Wyobraźmy sobie sytuację kiedy to w łazience mamy piecyk akumulacyjny gazowy, w mieszkaniu wymienione zostały okna na szczelniejsze, nikt nie sprawdził systemu wentylacji. W przypadku łazienek najgorszą rzeczą jest zaklejanie kratek wentylacyjnych, przez co uniemożliwiamy dostęp i wymianę świeżego powietrza zarówno w łazience, jak i w piecyku. Oczywiście piecyk ma swoją dodatkową instalację, gdzie doprowadzane powinno być powietrze. Spalanie przecież odbywa się w komorze piecyka, ale dodatkowo w przestrzeni tego pomieszczenia, w którym się on znajduje – tłumaczy bryg. Artur Tomczuk.
Poważnym zagrożeniem mogą być również piece kaflowe. – Nie mamy możliwości rozebrania takiego pieca i sprawdzenia go. Tam przestrzenie akumulacyjne są tak duże, że nie mamy możliwości sprawdzenia, czy gdzieś tam jest jakaś nieszczelność. Inną kwestią jest to, że tak naprawdę tego nie sprawdzamy – dodaje komendant.
Komenda Główna Państwowej Straży Pożarnej przypomina również, aby uchylać okno, gdy korzystamy z jakiegokolwiek źródła ognia, przy instalacji urządzeń i systemów grzewczych korzystać z usług wykwalifikowanych osób, w przypadku wymiany okien na nowe, sprawdzić poprawność działania wentylacji, ponieważ nowe okna są najczęściej o wiele bardziej szczelne w stosunku do wcześniej stosowanych w budynku i mogą pogarszać wentylację. Ponadto powinniśmy pamiętać, aby systematycznie sprawdzać ciąg powietrza, np. poprzez przykładanie kartki papieru do otworu bądź kratki wentylacyjnej. Jeśli nic nie zakłóca wentylacji kartka powinna przywrzeć do ww. otworu lub kratki, często wietrzyć pomieszczenie, w którym odbywa się proces spalania (kuchnie, łazienki wyposażone w termy gazowe), a najlepiej zapewnić, nawet niewielkie rozszczelnienie okien, nie bagatelizować objawów: duszności, bólów i zawrotów głowy, nudności, wymiotów, oszołomienia, osłabienia, przyśpieszenia czynności serca i oddychania, gdyż mogą być sygnałem, że ulegamy zatruciu czadem. W takiej sytuacji należy natychmiast przewietrzyć pomieszczenie, w którym się znajdujemy i zasięgnąć porady lekarskiej.
Bryg. Artur Tomczuk podkreśla również, że dla własnego bezpieczeństwa warto zainwestować w gaśnicę. Obowiązek jej posiadania dotyczy jedynie budynków użyteczności publicznej, w budynkach mieszkalnych decyzja należy do właściciela.

Czad zabija!

Każdego roku czad zabija kilkadziesiąt osób. W okresie grzewczym (od października do końca marca) 2015/16 w wyniku zatrucia czadem zmarło 50 osób, a poszkodowanych było ponad dwa tysiące. Te tragedie nie dotyczą tylko szeroko pojmowanego kraju i jego najodleglejszych zakątków. Ludzkie tragedie, często spowodowane niewiedzą czy brakiem przewidywania tego, co może się wydarzyć, mają również miejsce u nas.
– Kilka lat temu był taki przypadek, że dzieci kąpały się w łazience, kratka wentylacyjna była zaklejona, „żeby było ciepłej” no i niestety te dwie dziewczynki kąpieli nie przeżyły. Sytuacja była o tyle przykra, że to były dwie koleżanki – jedna przyszła do drugiej na noc – mówi nam Artur Tomczuk.
To nie jedyny taki przypadek.
– Kilka lat temu byliśmy poproszeni przez pogotowie w celu stwierdzenia i weryfikacji podejrzenia w mieszkaniu tlenku węgla. Wówczas trójka dzieci trafiła do szpitala. To zdarzenie miało miejsce na terenie gminy Piszczac. Co tam zastaliśmy? W piwnicy budynku mieszkalnego, gdzie znajdowała się kotłownia, składowany był ciepły popiół, tyle, że w drugim pomieszczeniu – wspomina bialski komendant.
Wydawałoby się, że to działanie z pozoru niewinne, a jednak bardzo niebezpieczne.
– Wynoszony z pieca ciepły popiół ma określoną temperaturę i czasami jakieś zarzewia, on wypala nam tlen z powietrza. Wypalając ten tlen z powietrza przy niepełnym spalaniu oddaje tlenek węgla. Wiadomo, że czasami nie chce się wynosić jednego wiadra na zewnątrz. Jednak od kilku takich plastikowych wiader z popiołem mieliśmy niejednokrotnie pożary mieszkań, w których straty wynosiły nawet 600 tysięcy zł – wyjaśnia bryg. Tomczuk.
Komendant bialskiej straży przypomina również o konieczności korzystania z usług kominiarskich.
Tylko w tym roku KM PSP w Białej Podlaskiej otrzymała 155 wezwań do pożarów! W tym 26 zdarzeń z możliwością uwolnienia tlenku węgla z przewodów kominowych czy też w wyniku niewłaściwej obsługi kotłów.
– W niektórych przypadkach urządzenia pokazywały 0, czyli nie doszło do nadmiernej produkcji tlenku, a w niektórych pokazały powyżej 60 ppm. Jeżeli w takim pomieszczeniu przez kilka godzin przebywałaby jakaś osoba, mogłyby się pojawić takie objawy jak np. ból głowy. Jeżeli ktoś nie miewa migren, powinno go to zaniepokoić – wyjaśnia komendant bialskiej straży.

Czujki czadu, to one mogą zapobiec tragedii

– Czujnik dymu nie wykrywa czadu! Czujka dymu jest czujką optyczną i w momencie pojawienia się w jej przestrzeni dymu, urządzenie wysyła nam komunikat, że coś nie jest tak, jak być powinno. Mówimy jednak o dymie. Czujki czadu wykrywają natomiast tlenek węgla. Montuje się je w przestrzeniach, gdzie najczęściej przebywamy, może to być np. sypialnia. Czujka tlenku węgla reaguje już przy 300 ppm. Badania pokazują, że między 200 a 400 ppm człowiek może odczuwać lekki ból głowy. My w takiej przestrzeni możemy przebywać kilka godzin. Czujka czadu, gdy poziom tego gazu przekroczy 300 ppm zareaguje, czyli wyśle nam sygnał dźwiękowy – wyjaśnia bryg. Tomczuk.
Czujka czadu to koszt rzędu 100-150 zł. Kupić ją można w każdym sklepie z elektroniką. Jak zapewnia komendant bialskiej straży – każdy sam taką czujkę zamontuje, jest instrukcja od producenta, jest informacja: gdzie czujkę montować, na jakiej wysokości. Montaż jest bezproblemowy. Dodajmy, że są urządzenia na baterie, ale są i takie, które mają możliwość podłączenia do zasilania sieciowego -.

Jak reagować w sytuacji, gdy podejrzewamy, że w przestrzeni, w której się znajdujemy może być czad?

Jeżeli mamy piec, powinniśmy go najszybciej jak to możliwe wygasić, wyłączyć. Konieczne jest też przewietrzenie mieszkania, wobec tego należałoby otworzyć okna. Jeżeli w mieszkaniu znajdują się dzieci, to naszym pierwszym działaniem powinno być wyprowadzenie ich stamtąd, ponieważ to właśnie one są najbardziej narażone na szkodliwe działanie czadu.
– Jeżeli ktoś ma w domu czujkę, która daje sygnał, że gdzieś w przestrzeni jest czad, a ta osoba nie wie, skąd może się on uwalniać, to zawsze może zadzwonić po straż. Na pewno strażacy przyjadą i sprawdzą mieszkanie. Trzeba będzie wtedy powiadomić właściciela czy zarządcę obiektu, jeżeli to jest budynek wielorodzinny. Może być tak, że czad przedostaje się do nas przez nieszczelności, a jego źródło jest w innym mieszkaniu. Tych możliwości jest dużo, a życie tylko jedno – dodaje komendant Artur Tomczuk.

Kampanie społeczne

Każdego roku prowadzona jest kampania społeczna dotycząca zagrożeń, jakie niesie ze sobą czad. Jedną z lepiej zapamiętanych będzie z pewnością kampania, która prowadzona była pod hasłem „Czad usypia czujność”. Posłużono się w niej dobrze znanymi cytatami z bajek, w które wkomponowano treść z czadem w roli głównej.


W sieci na stronie grajozycie.pl dostępna była również gra, w której zadaniem było znalezienie w ciągu 3 minut źródeł zagrożenia. Jedną z dostępnych plansz był salon, w którym leżały 3 nieprzytomne osoby. Zadaniem gracza było je „uratować”, znajdując źródło zagrożenia. Jeśli nam się nie udało, to po 3 minutach pojawiał się komunikat, co było przyczyną tragedii, np. kominek.
W tym roku kampania odbywa się pod hasłem „Czad i ogień. Obudź czujność”.
15 grudnia 2016 roku w komendzie miejskiej Państwowej Straży Pożarnej odbyło się spotkanie w ramach tejże kampanii. Bialscy strażacy przedstawili jej założenia, a także opowiedzieli jak uniknąć zatrucia tlenkiem węgla oraz jak pomóc osobie, która takiemu zatruciu mogła ulec. Mł. bryg. Roman Smarzewski – kierownik sekcji kontrolno-rozpoznawczej omówił podstawowe zasady bezpieczeństwa podczas korzystania z urządzeń grzewczych i sposoby postępowania w przypadku powstania pożaru.
W spotkaniu wzięli udział: starosta bialski, kapelan strażaków, prezesi zarządów oddziałów gminnych ZOSP RP z powiatu bialskiego, komendanci gminni OSP, naczelnicy OSP, przedstawiciele Policji, Straży Miejskiej, Zarządzania Kryzysowego Starostwa Powiatowego, przedstawiciele spółdzielni mieszkaniowych, zarządcy nieruchomości komunalnych oraz kominiarze z terenu powiatu i miasta Biała Podlaska.
– Włączamy się w tę akcję nie dlatego, że musimy, tylko dlatego, że im więcej osób poinformujemy, im ta świadomość będzie większa, im więcej osób będzie chciało zamontować sobie czujki czadu, tym lepiej. Poza tym wychodzimy również na prelekcje do szkół. Tam też staramy się edukować – dodaje bryg. Artur Tomczuk.
To uświadamianie społeczeństwa w zakresie zagrożenia jakim jest czad okazuje się konieczne. Z danych, jakimi dysponuje Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji wynika, że 41% Polaków twierdzi, że potrafi rozpoznać czad! Natychmiast nasuwa się jedno zasadnicze pytanie: w jaki sposób ta część naszego społeczeństwa jest w stanie to zrobić, skoro jest on bezwonny, niewidoczny i niewykrywalny żadnymi ludzkimi zmysłami? Badania wykazały również, że tylko co dziesiąty Polak wie, że w domu trzeba mieć gaśnicę, a jedynie 8% uważa, że trzeba regularnie czyścić i sprawdzać szczelność komina, a także umawiać na kontrole kominiarza. Mniej niż jeden na pięciu Polaków ma w domu czujnik dymu lub czadu.

Bądźmy rozważni…!

Dodaj komentarz

Nie od dziś mówi się, że przyszłość mediów to internet. Większość gazet, rozgłośni i telewizji przechodzi, lub całkiem przenosi się, do świata wirtualnego. Puls Miasta wychodzi naprzeciw swojej społeczności, oferując lokalną telewizję internetową.

REDAKCJA

Agencja Filmowa Reporter

Zbigniew Maciejuk, Ola Majewska, Marek Drwięga

Redakcja

KONTAKT

Agencja Filmowa Reporter

ul. Osterwy 1,
21-500 Biała Podlaska


+48 601 380 302
kontakt@pulsmiasta.tv

NEWSLETTER

* Zapisując się do newslettera oświadczasz, że wyrażasz zgodę na przesyłanie wiadomości drogą elektroniczną.