Borelioza – problem, którego nie ma?

Borelioza to wieloukładowa choroba zakaźna, nazywana często chorobą z Lyme. Obecnie jest jedną z najszybciej rozprzestrzeniających się chorób w Polsce. Niektórzy mówią nawet o „cichej epidemii”. Statystyki jednak tego nie potwierdzają. Dlaczego? Po pierwsze nie wszystkie przypadki są diagnozowane, poza tym diagnostyka jest na tyle trudna, że pacjent bywa latami leczony na coś, co mu w rzeczywistości nie dolega. Wiele osób również decyduję na długą i kosztowną terapię prywatną, po której nie wraca do metod tradycyjnie w Polsce stosowanych, a tylko te przypadki  mieszczą się w statystykach. 

Objawy

Problem z boreliozą polega na tym, że jest to choroba niedająca jednolitego obrazu klinicznego. Dr Majdyło mówi o niej, że jest „wielkim imitatorem”, bo swoją postacią przypomina całą masę innych schorzeń. Borelioza bardzo często bywa mylona ze stwardnieniem rozsianym. Wielu pacjentów swoją historię z tą chorobą zaczyna od szpitalnych łóżek oddziału neurologii. Bardzo często chorych zamiast na boreliozę, leczy się np. psychiatrycznie, wskazań do tego dopatrując się np. w niestabilności emocjonalnej, wahaniu nastrojów.

Tak naprawdę objawy boreliozy mogą być przeróżne. Mogą to być tzw. „dziwne objawy”, nietypowe, takie, których pacjent nie jest w stanie dokładnie opisać, a lekarz wytłumaczyć i rozpoznać. Lekarze uczulają również na to, aby nie dać uśpić swojej czujności. Jeżeli chodzimy od lekarza do lekarza raz takim, a raz z innym bólem, raz z ręką, raz z głową, innym razem z sercem, wszystko to, powinno nas zaniepokoić. Trzeba wiedzieć, że chorzy na boreliozę takie wędrówki od gabinetu do gabinetu odbywają latami. Bez skutku, bez wyjaśnienia, bez prawidłowej diagnozy.

Wielu chorych nie kryje żalu, jaki ma do specjalistów, którzy bagatelizując problem, odsyłają ich do domu. Często przywiera do nich również łatka hipochondryka, człowieka, który z nadmiaru czasu wymyśla sobie choroby, któremu zwolnienie nie przysługuje. Tylko jak pracować, gdy ręce wykręcają się z bólu, nogi odmawiają posłuszeństwa, język drętwieje, a człowiek mdleje? 

To nie jedyne objawy. Borelioza może mieć postać wczesną i późną, inaczej przewlekłą. W przypadku tej pierwszej, postać choroby ogranicza się tylko do objawów skórnych. Mowa tu o tzw. rumieniu wędrującym, który pojawia się wokół miejsca ugryzienia przez kleszcza. Często towarzyszą mu objawy grypopodobne. Ma to miejsce od tygodnia do trzech tygodni po ukąszeniu i po około miesiącu znika. Rumień jest czerwoną plamką rozchodzącą się promieniście, która pojawia się nie wcześniej niż 3 dni po pokąsaniu, nie należy jej mylić z rumieniem alergicznym, który pojawić się może już następnego dnia i po krótkim czasie zniknie. Wśród innych objawów wymienia się m.in. bóle w klatce piersiowej, drętwienie karku, duszności, zapalenie mięśnia sercowego, zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych, zaburzenia równowagi, orientacji przestrzennej, zaniki pamięci, problemy z koncentracją, drażliwość, depresja, niczym nieuzasadnione zmęczenie, nadwrażliwość na alkohol, wypadanie włosów, zaburzenia wzroku czy słuchu. To tylko niektóre. Zdecydowanie gorsza jest postać przewlekła choroby. Objawy wymienione wcześniej zaczynają się pojawiać z większą częstotliwością, np. co trzy tygodnie, dochodzą do nich również inne, mniej specyficzne, jak np. fale gorąca, zimne poty czy dreszcze, powiększone węzły  chłonne. Borelioza, mówiąc językiem dzieci, to dziwna choroba. Raz przypomina grypę, innym razem SM, może być podobna do depresji, właściwie do wszystkiego. Dlaczego? Ponieważ borrelia, czyli bakteria, do grupy której należy wywołujący boreliozę krętek, to zdaniem dr Majdyło – superbakteria. Borrelia to bakteria o największym genomie, oznacza to, że ma najwięcej DNA i potrafi się dostosować do różnych sytuacji. 

Mówiąc o boreliozie często pojawia się przymiotnik „dziwny” – tak, bo tak jak dziwne są objawy, reakcje, tak też dziwna jest sama ta choroba. Nietypowa może być na przykład reakcja na antybiotyki, różne, nawet te, które przyjmujemy np. przy anginie. Otóż w przypadku osoby chorej na boreliozę antybiotyk może powodować, że chory czuje się wyśmienicie i wówczas zaczyna przyjmować te leki bez kontroli, zawsze, gdy słabnie, gdy gorzej się czuje. Inna reakcja to z kolei całkowita niemoc, lekarze nazywają ją reakcją Herxheimera. 

Mały kleszcz – wielka szkoda

Borelioza to choroba wywoływana przez bakterię zwaną krętkiem boreliozy. Jest jedną z dwóch chorób przenoszonych przez kleszcze, druga to odkleszczowe zapalenie mózgu. Tak naprawdę pajęczaki, które są wszędzie, mogą przenosić całą masę chorób. Warto jednak w tym momencie zaznaczyć, że nie każdy kleszcz jest nosicielem. 

Ukłucie kleszcza jest bardzo często bezbolesne, gdyż wydziela on substancję znieczulającą skórę. Okazuje się, że nawet 1/3 osób zakażonych nie pamięta lub nie wie, że kiedykolwiek była pokąsana. Pajęczak ten w postaci dojrzałej ma kilka milimetrów długości, jednakże w postaci larwalnej  czy nimfy ma wielkość główki od szpilki. Zarówno postać dojrzała jak i nimfa czy larwa kleszcza mogą przenosić boreliozę i inne choroby odkleszczowe zwane koinfekcjami czy współinfekcjami. 

Problematyczna diagnostyka

Postawienie trafnej diagnozy w przypadku boreliozy to rzeczywiście sztuka. Jednak zaczynać się ona powinna już w momencie przekroczenia progu lekarskiego gabinetu. Jak już wspomnieliśmy i co szczególnie boli chorych, to brak empatii i zwykłego zaufania ze strony lekarza. Nie dotyczy to rzecz jasna wszystkich specjalistów, ale wielu rzeczywiście nie dopuszcza nawet myśli o boreliozie. Niezaprzeczalnym jednak faktem jest, że lekarze bardzo często nie potrafią skojarzyć objawów z tą chorobą.  

– Nie ma w stu procentach wiarygodnego testu diagnostycznego – mówi w rozmowie z naszym portalem lekarz z Praskiego Centrum Medycznego, specjalizujący się w leczeniu boreliozy i jednocześnie sam zmagający się z tą chorobą, członek ILADS (międzynarodowego stowarzyszenia lekarzy i naukowców zajmujących się boreliozą) – dr Piotr Kurkiewicz.

Diagnostyka w Polsce opiera się na testach serologicznych, poszukujących wolnych przeciwciał produkowanych przez układ odpornościowy człowieka w momencie zakażenia. Jednak żadne z badań nie dają stuprocentowej gwarancji tego, że jesteśmy zdrowi bądź nie. W Polsce niezwykle rzadko kieruje się pacjentów na specjalistyczne badania laboratoryjne, a nawet jeśli, to wybierane są testy ELISA, w przypadku których ryzyko otrzymania wyniku fałszywie ujemnego jest bardzo wysokie. Bardziej wiarygodne są testy diagnostyczna jak: Western Blot czy KKI lub LTT. Te jednak są droższe, a chory musi je najczęściej wykonywać na własny koszt, bez refundacji. 

Dr Piotr Kurkiewicz dodaje, że w Polsce i na świecie działa niepisana zasada, dotycząca czasu podawania antybiotyków. Podaje się je dopiero wówczas, gdy pojawi się rumień wędrujący.  Wówczas wykonuje się kolejne badania i wdraża się odpowiednie leczenie. Dr Kurkiewicz swoich pacjentów leczy metodą zalecaną przez ILADS. Na czym ta metoda polega? Wyjaśnia nam to lekarz Praskiego Centrum Medyczego. – Zdaniem ekspertów ILADS, leczenie boreliozy należy rozpocząć jak najwcześniej, a w przypadku każdego pewnego ugryzienia przez kleszcza – natychmiast po tym zdarzeniu (i wówczas powinno ono trwać 6 tygodni). Wdrożenie leczenia w okresie, gdy objawy już nie są napadowe, z góry skazuje je na porażkę (przejście choroby w postać przewlekłą). Mając zaś na względzie zdolność krętków do transformacji w formy przetrwalnikowe, z uśpionym metabolizmem i bez ściany komórkowej, ILADS postuluje jednoczesne użycie dwóch broni: antybiotyków przeciw typowym krętkom (np. amoksycylina z penicyliną, cefalosporyny II i III generacji) oraz antybiotyków przeciw przetrwalnikom (makrolidy, tetracykliny). Co więcej, terapię tę należy zakończyć dopiero po upływie 3 miesięcy od ustąpienia objawów klinicznych (model przypominający leczenie gruźlicy) – wyjaśnia lekarz.

Czas to pieniądz…

Nie sposób się nie zgodzić. Borelioza jest niezwykle kosztowna, leczenie metodami proponowanymi przez ekspertów ILADS pochłania ogromne środki, poza tym zioła, które wspomagają niejako leczenie, zapobiegają nawrotom choroby, to nie są powszechnie dostępne ziółka z apteki. Kupić je można, słono za nie płacąc, w specjalistycznych sklepach zielarskich. 

Niezwykle ważną kwestią, w kontekście pieniędzy, są renty i ubezpieczenia. System ubezpieczeń i rent „traktuje” boreliozę, jak lekką i łatwą do wyleczenia chorobę. Z tego też powodu, osoby nią dotknięte nie mogą liczyć na wspomniane świadczenia. Dla wielu instytucji, np. ZUS, borelioza nie jest chorobą, która prowadzić może do niepełnosprawności. Inaczej sytuacja ta wygląda w przypadku rolników czy leśników, gdyż tutaj traktuje się ją jako chorobę zawodową. Również w tym przypadku wymagana jest cała masa dokumentów potwierdzających boreliozę. 

Czas… W chorobie takiej jak borelioza odgrywa on niezwykła rolę. Kolejki do specjalistów są bardzo długie. Dlaczego? Bo tychże specjalistów jest jak na lekarstwo. Wielu z nich nie lekceważy niepokojących pacjenta objawów, nie „przykleja” łatki hipochondryka, bo ci sami lekarze każdego dnia toczą nierówną walkę o życie swoich pacjentów, ale i własne. Wielu polskich specjalistów zna boreliozę z autopsji. 

Dr Piotr Kurkiewicz, który sam choruje na chorobę z Lyme podkreśla, że według ekspertów ILADS leczenie boreliozy należy rozpocząć jak najwcześniej. Zupełnie odmienne są polskie standardy. Wytyczne IDSA mówią, że rutynowa antybiotykoterapia po każdym ukąszeniu nie jest konieczna, dopuszcza się jednorazowe podanie jednego antybiotyku, w celu zapobiegania boreliozie. Również przy rozpoznaniu choroby, IDSA zaleca stosowanie jednego tylko antybiotyku przez okres zaledwie kilku tygodni. Chorzy zgodnie podkreślają, że w większości przypadków polskie standardy leczenia boreliozy nic z tym leczeniem wspólnego nie mają. Metody są znacznie tańsze, ale nieskuteczne. Leczenie według standardów ILADS nie jest natomiast aprobowane przez NFZ i podobne mu instytucje.

Borelioza – temat tabu naszych czasów?

Borelioza to temat zupełnie przemilczany w mediach. Brakuje kampanii społecznych, uświadamiających ludzi, czym jest ta choroba, na czym polega i dlaczego jest tak niebezpieczna. Po macoszemu traktują ją również NFZ i podobne instytucje. Czemu borelioza jest tak niebezpieczna? Jak mówi dr Cezary Kędzia – szwankuje diagnostyka, a standardy diagnozowania właśnie i leczenia chorych są z poprzedniego wieku -. 

Jak wcześniej wspominaliśmy borykamy się również z niewiedzą wielu specjalistów, choć co podkreśla dr Kędzia, nie wynika ona z niedouczenia, ale raczej z braku nowoczesnych metod diagnostycznych i terapeutycznych. „Na ratunek” chorym przychodzi cała masa znachorów, szarlatanów czy innych specjalistów, którzy podczas swoich „wycieczek” po Polsce chwalą się przypadkami całkowitego wyleczenia boreliozy, przy wykorzystaniu np. biorezonansu czy innych nazwijmy to, alternatywnych metod. Nie brakuje również głosów ekspertów, że borelioza nie jest wcale chorobą przewlekłą i można ją wyleczyć całkowicie. Nie jest to prawdą. Boreliozę można zaleczyć, uśpić. Wówczas nie daje ona żadnych negatywnych reakcji, ale całkowite wyleczenie, przynajmniej teraz, nie jest jeszcze możliwe. 

Borelioza jest chorobą, o której nie można milczeć, trzeba o niej mówić, ale mówić mądrze, bez siania niepotrzebnej paniki. Do takich rozmów potrzebni są specjaliści z prawdziwego zdarzenia. 

18 marca 2017 roku w Białej Podlaskiej w Sali widowiskowo-konferencyjnej Bialskiego Centrum Kultury przy ulicy Brzeskiej 41 odbędzie się spotkanie z dr Piotrem Kurkiewiczem –  specjalistą ds. boreliozy, członkiem ILADS i lekarzem Praskiego Centrum Medycznego w Warszawie. W trakcie spotkania będzie możliwość zrobienia specjalistycznego badania w kierunku boreliozy. Co ważne, na badanie trzeba się zapisać, ale na spotkanie, które jest darmowe, już nie. Zapisy na badanie pod numerami telefonów: 

600313105 – Anna Pawłowicz lub  881321547 – Monika Dziembowska

Choroba z Lyme…

W tekście zamiennie z nazwą borelioza posługujemy się określeniem – choroba z Lyme. Dlaczego? Pierwsze podejrzenia, że ugryzienie kleszcza może mieć pewne związki z występowaniem niektórych objawów, również wysypki, zaobserwowano już w 1909 roku. Jednak dopiero w 1975 borelioza została rzeczywiście rozpoznana, właśnie w okolicach miasta Lyme.


Dodaj komentarz

Nie od dziś mówi się, że przyszłość mediów to internet. Większość gazet, rozgłośni i telewizji przechodzi, lub całkiem przenosi się, do świata wirtualnego. Puls Miasta wychodzi naprzeciw swojej społeczności, oferując lokalną telewizję internetową.

REDAKCJA

Agencja Filmowa Reporter

Zbigniew Maciejuk, Ola Majewska, Marek Drwięga

Redakcja

KONTAKT

Agencja Filmowa Reporter

ul. Osterwy 1,
21-500 Biała Podlaska


+48 601 380 302
zbigniew.maciejuk@wp.pl

NEWSLETTER

* Zapisując się do newslettera oświadczasz, że wyrażasz zgodę na przesyłanie wiadomości drogą elektroniczną.