tymoszynska-reklama

Stowarzyszenie silnych kobiet

Jak mówi w rozmowie z naszym portalem Renata Stefaniuk, prezes Białej Pozytywki – to, że „widać” mnie czy niektóre moje koleżanki, to efekt pracy nas wszystkich. Wszystkie mamy swoje pomysły, swoje zadania, ale także każda z nas ma swoją rodzinę. Chcemy działać społecznie, ale nie kosztem naszych najbliższych, dlatego pracujemy nad naszymi pomysłami wspólnie, bo żadna z nas sama nie dałaby rady – dodaje pani prezes. 

Zaczęło się bardzo niepozornie…


– Była kiedyś pewna akcja charytatywna, w której wzięłam udział. Jej forma może nie do końca mi odpowiadała, ale zawsze bardzo chciałam działać społecznie, pomagać drugiemu człowiekowi. Przy okazji różnych spotkań z koleżankami na kawie czy gdzieś na ulicy zaczęły się pojawiać takie myśli „może byśmy coś wspólnie zrobiły?”. Na początku myślałyśmy o jednej akcji. Potem pojawił się pomysł, żebyśmy spotkały się wszystkie. Ja zaproponowałam, że podzwonię po dziewczynach i umówię wszystkie, społecznie aktywne panie, w jednym miejscu i o jednej porze. Na początku nie zamierzałyśmy nawet „ubierać” tych naszych działań w jakieś ramy organizacyjne. Widziałyśmy, że jest potencjał i potrzeba, żeby działać lokalnie, na naszym rynku. Szybko okazało się, że każda z nas ma jakiś pomysł – mówi Renata Stefaniuk.

Należy jednak pamiętać, że stowarzyszenie to nie tylko Renata Stefaniuk, ale wiele innych pań z głowami pełnymi pomysłów. Dzięki kobiecej kreatywności powstał statut stowarzyszenia, które za cel stawia sobie m.in.: integrację międzypokoleniową, aktywizację kobiet i edukację dzieci  i młodzieży. Wydaje się, że to właśnie wyróżnia Białą Pozytywkę – jej misja, którą bez wątpienia można nazwać oryginalną.

Dlaczego Biała Pozytywka? 


Nazwa stowarzyszenia powstała w wyniku „burzy mózgów”, która odbyła się kiedyś przy okazji wspólnej kawy. Pierwszy człon był dość oczywisty: biała – Biała Podlaska, poza tym biały oznacza niewinność, czystość. Pozytywka? Pierwsze litery nazwy tworzą ten sam skrót, co nazwa miasta, ale taka argumentacja była niewystarczająca. Nagle pojawia się głos „pozytywka”! Chwila ciszy i zastanowienia, ale w sumie tak! Wszystkie panie są pozytywnie zakręcone, jak same o sobie mówią, a po drugie, jak dodaje prezes stowarzyszenia, zawsze starają się usprawiedliwiać pewne zachowania – to chyba jesteśmy pozytywne?! – zastanawia się głośno Renata Stefaniuk. 

Statut już był, nazwa też, formalności dopełniono – czas na działania! Błędnie utożsamia się działalność Białej pozytywki wyłącznie z zaproszeniem Pierwszej Damy RP do Białej. To nie jest jedyne przedsięwzięcie i co warto podkreślić, stowarzyszenie nie powstało w tym celu.

Biała Pozytywka i bialskie środowiska


Jakie? Różne. Panie w swoich działaniach postawiły na integrację międzypokoleniową. W myśl powiedzenia: żywot starszego uczy młodszego, pomyślmy w jakim miejscu bylibyśmy, gdyby nie nasi dziadkowie, po prostu seniorzy, którzy są kopalnią wiedzy, obyczajów, tradycji. 

– Seniorzy są bardzo ważni! Ja wychowałam się w towarzystwie babci, dziadka. To co oni mi przekazali, tę empatię, chęć pracy, działania – to jest niezwykłe i niczym tego nie da się zastąpić. Natomiast teraz widzę, że z jednej strony prężnie działają bialscy seniorzy, a z drugiej młodzież. Oni trochę w swoim towarzystwie, trochę „po swojemu”. Generalnie wszystkie grupy wiekowe są aktywne, ale nie razem, tylko osobno. My chciałyśmy tę wspólną przestrzeń zagospodarować, choć na początku nie miałyśmy pojęcia jak to zrobić – wspomina Renata Stefaniuk.

Żeby podkreślić, że seniorzy dla stowarzyszenia są naprawdę ważni, panie włączyły się (pierwszy raz w Białej) w obchody Światowego Dnia Reumatyzmu. Członkinie stowarzyszenia nie ukrywają, że chciały zyskać zaufanie seniorów i tym samym zapoczątkować z nimi współpracę. To miała być obopólna korzyść.

– Udało nam się! Przy okazji poznałam panią Marię Skonieczną, która jest naprawdę niezwykłą osobą. Pani Maria powiedziała nam wtedy „dobrze, chcecie współpracować, to współpracujmy”. Usiedliśmy wszyscy razem, a ona wyciągnęła karteczkę i bez ogródek powiedziała, jakie są potrzeby środowiska bialskich seniorów. Uwielbiam takich ludzi. Szybko okazało się, że nasi seniorzy mają świetne pomysły, do których my dodajemy coś od siebie, tak, aby ta międzypokoleniowa integracja mogła zaistnieć – wyjaśnia pani prezes.

Jednym z takich pomysłów są warsztaty kulinarne. Gotowanie babci z wnukiem – tak moglibyśmy je roboczo nazwać. Chodziło o to, aby jedni od drugich mogli się uczyć, aby wykorzystane były na przykład pomysły młodych i doświadczenie starszych. 

Nie jest jednak sztuką zorganizować jedną akcję i ogłosić ponadpokoleniowy sukces.

Panie ze stowarzyszenia chciały od początku działać długofalowo. Trzeba więc było znaleźć pomysł, wokół którego zjednoczyłyby się wszystkie grupy wiekowe. Wówczas pojawiła się idea zaproszenia do Białej znanej osoby, ale trzeba było ją na tyle umiejętnie wybrać, żeby spotkanie z nią było interesujące zarówno dla młodszych, jak i dla starszych. „Narzędziem” w rękach stowarzyszenia miała stać się Pierwsza Dama.

– Dlaczego? Bo to musiała być osoba, która łączy wszystkie pokolenia, a przecież pani prezydentowa to pierwsza dama wszystkich Polaków. Pojawiły się takie głosy w stylu „no jasne”, bo trudno było uwierzyć, że Agata Duda zechce nas odwiedzić, no ale w sumie czemu miałybyśmy nie spróbować?! – mówi prezes Białej Pozytywki.

Na początku miało być „po cichu”, to znaczy, każda bialska grupa wiekowa miała przygotować dowolne zaproszenie, a potem wszystkie miały zostać wysłane do pałacu prezydenckiego. Miały…, bo stało się inaczej. Prezes Białej Pozytywki nie ukrywa, że plany się zmieniły, gdy zaproszenia były już gotowe. Kreatywność, zaangażowanie, praca, jaką poszczególne grupy włożyły, była tak ogromna, że po prostu trzeba się było pochwalić! Ku zaskoczeniu wszystkich okazało się, że Agata Duda sama dowiedziała się o pomyśle Białej Pozytywki i przyjaciół stowarzyszenia. Nie pozostało więc nic innego, jak kuć żelazo póki gorące i jechać do pałacu prezydenckiego z zaproszeniami. Stowarzyszenie i tu postawiło na międzypokoleniową integrację, bo gdzież można się lepiej poznać i zaprzyjaźnić, jak nie w wycieczkowym autokarze?!

Zatem przedstawiciele poszczególnych środowisk wraz z członkiniami Białej Pozytywki wyruszyli do Warszawy. Renata Stefaniuk z nieukrywaną radością wspomina tę podróż, atmosferę, jak wówczas panowała. Żona bialskiego włodarza pamięta nawet tematy rozmów, jakie toczyły się w autokarze, np. jak się w pałacu prezydenckim zachowywać, ostatecznie nie bywa się tam na co dzień. Po części oficjalnej z Pierwszą Damą RP, przekazaniu zaproszeń, odbyła się część, której media nie pokazały, mianowicie wspólne zabawy integracyjne. – I na tym nam najbardziej zależało, to było cudowne – dodaje Renata Stefaniuk.  Warto również dodać, że bialska delegacja do pierwszej damy nie pojechała z pustymi rękami. Choć długo zastanawiano się, czym obdarować Agatę Dudę, wybrano prezent niebanalny, ale praktyczny zarazem. Bialskie Cuda uszyły jedyny w swoim rodzaju fartuszek! Tak, bo nawet pierwsza dama czasami musi pojawić się w kuchni, chociażby po to, żeby przygotować dla swoich przyjaciółek tradycyjną szarlotkę. Ponieważ każda kobieta nawet w kuchni powinna czuć się dobrze, wyjątkowy i niepowtarzalny, uszyty z sercem, jak wszystko w Bialskich Cudach,  fartuszek z pewnością jej w tym pomoże. 

Agata Kornhauser-Duda w Białej pojawi się 8 marca 2018 roku, to pewne! Dlaczego dopiero za rok? Bo Biała Pozytywka stawia na jakość, a nie na bylejakość. Jak podkreśla Renata Stefaniuk – na 8 marca tego roku nie zdążylibyśmy się przygotować -.

Akcja „Słoneczko”


To absolutnie nieoficjalna nazwa wydarzenia, w którym udział wzięła Biała Pozytywka. „Słoneczkiem” prezes stowarzyszenia nazywa małą Sandrę, dla której panie, wspólnie z mieszkańcami miasta, a ściślej rzecz ujmując, parafianami kościoła WNMP i Bialskimi Cudami, zbierały pieniądze. 

Jak wspomina Renata Stefaniuk – już na początku działalności stowarzyszenia powiedziałam paniom, żebyśmy nie angażowały się w żadne akcje charytatywne na siłę. Jeśli ktoś się do nas zgłosi, to oczywiście, starajmy się pomóc, ale nigdy inaczej. No i jakoś tak się stało. Ktoś powie, że przez przypadek, ale ja nie wierzę w przypadki. Myślę, że mam świetnego anioła stróża, który mną kieruję i tak to zrobił, że trafiłam na film o chorej dziewczynce – Sandrze. Jakież było moje zdziwienie, jak okazało się, że ona jest z Białej. Pomyślałam sobie „Boże, to jej rodzice szukają pomocy gdzieś daleko, a nie w Białej? To my przecież mamy obowiązek pomagać naszym dzieciom”. Poznałyśmy tę rodzinę. Jest niesamowita, tak jak Sandra, która jest radosnym, uśmiechniętym dzieckiem. Jej mama zaprosiła nas do domu, co w ogóle było niezwykle miłe, powiedziała wtedy, że jeżeli mogłaby pomóc swojemu dziecku, wychodząc na ulicę i żebrząc, wcale by się tego nie wstydziła. Też tak myślę i wiem, że zrobiłabym to samo. Bardzo mnie to wtedy ujęło za serce, bo te słowa pokazują, że ta kobieta to prawdziwa matka, która zrobi wszystko, żeby pomóc swojemu dziecku. Jak się później okazało tata Sandry specjalnie dla niej skończył fizjoterapię, żeby dziecko nie leżało bezczynnie, ale żeby ćwiczyło, na ile to możliwe, poza tym na co dzień pracuje jako handlowiec. Leczenie Sandry to ogromne koszty, w skali roku to ponad 55 tysięcy złotych. Dzięki corocznym wyjazdom na rehabilitację dziewczynka nie wegetuje, tylko żyje! Co ważne, Sandra chodzi do szkoły z oddziałami integracyjnymi i ostatnio została wybrana na przewodniczącą klasy, musi więc mieć siłę i energię do pełnienia takiej funkcji – dodaje Renata Stefaniuk.

Prezes Białej pozytywki podkreśla, że akcja zbierania pieniędzy dla Sandry była dość spontaniczna. Panie ze stowarzyszenia i Bialskie Cuda opatulone w szaliki po prostu po każdej mszy czekały na ludzi o gorących sercach, którym los innych nie jest obojętny. Nie zawiodły się, a mieszkańcy Białej kolejny raz udowodnili, że potrafią i co najważniejsze chcą pomagać. Nie zawiedli również duchowni, w tym momencie ukłony należą się ks. Andrzejowi Biernatowi, bez którego zbiórka po prostu by się nie odbyła. Stowarzyszenie nie wyklucza, że dalej będzie wspierało Sandrę, ponieważ potrzeby są ogromne. Być może uda się zorganizować zbiórkę również w innych parafiach. Jak mówi w rozmowie z naszym portalem Renata Stefaniuk, panie ze stowarzyszenia obawiały się trochę reakcji mieszkańców, ale ta niezwykle je ucieszyła. Prezes Białej pozytywki podkreśla, że już dawno nie słyszała tylu ciepłych słów. 

Kobiety, które nie spoczywają na laurach


Biała Pozytywka angażuje się w różne akcje, niektóre jak zaproszenie Pierwszej Damy RP już zakończyły się sukcesem, inne, jak pomoc Sandrze, są w toku, a jeszcze inne dopiero w przygotowaniu lub planach. 

O kulinarnych warsztatach seniorów i młodzieży już wspomnieliśmy, ale to nie wszystko. Biała Pozytywka nawiązała współpracę z OHP w Roskoszy. Zarówno stowarzyszeniu, jak i OHP zależy na edukacji dzieci i młodzieży. Renata Stefaniuk jest przekonana o tym, że zarówno Biała, jak i okolice to tereny, których historię i tradycje warto znać i rozpowszechniać dalej, żeby to jednak robić, należy edukować młodzież, bo to będzie ich zadanie w przyszłości. Wobec tego stowarzyszenie będzie organizowało warsztaty właśnie w Roskoszy, co ważne o ich kształcie będzie w pewnym sensie decydowała młodzież. Wybrana klasa (z gimnazjum) zostanie podzielona na dwie 15-osobowe grupy, każdej z nich przydzielony będzie instruktor czy lepiej opiekun, którego zadaniem będzie w ciekawy sposób poprowadzi owe warsztaty, ale i bacznie przyglądać się uczestnikom i wyłapywać te fragmenty zajęć, które będą cieszyły się największym zainteresowaniem i te, które nie przypadną do gusty naszej młodzieży. Warsztaty ruszają 21 marca, zatem młodzież zamiast na wagary ruszy do Roskoszy! Tam, po bloku składającym się z różnych, ciekawie poprowadzonych i angażujących wszystkich, warsztatów przyjdzie czas na palenie samodzielnie wykonanej marzanny, wszak 21 marca to pierwszy dzień wiosny, a potem ognisko.

– Uczestnicy warsztatów nie będą się nudzić. Będzie na nich czekało pieczenie ciasteczek i rogalików, to wszystko oczywiście pod okiem naszego instruktora. Na chwilę więc wszyscy zamienią się w cukierników. Uczestnicy odwiedzą również pracownię tkacką, tam omówione zostaną podstawy tkania, a także zaprezentowane będą tradycyjne stroje ludowe z południowego Podlasia.

Przygotowaliśmy również zajęcia z doradztwa zawodowego i wizytę w pracowni kołodzieja. Nie będą tam co prawda robione koła, ale budki lęgowe. Ostatnie zajęcia odbędą się w warsztacie strzecharza. Uczestnicy przygotują tam marzannę, która później przy ognisku zostanie spalona. Na koniec, już po ognisku wszyscy będą mogli wysłuchać krótkiego wykładu Małgorzaty Nikolskiej na temat Białej, Roskoszy i Radziwiłłów – mówi nam Marcin Szydłowski, pracownik ECKiW OHP w Roskoszy.

Warto w tym miejscu zaznaczyć, że warsztaty, które prowadzone będą 21 marca, nie są jedynymi w Roskoszy. Europejskie Centrum Kształcenia i Wychowania OHP w Roskoszy oferuje również zajęcia w pracowniach: kowala, rymarza, wędliniarza, zduna, kamieniarza. 

Warsztaty w Roskoszy mają być cyklem, ale przewidzianym dla gimnazjalistów, tymczasem do kolejnej edycji zgłosiła się klasa z I LO im. Kraszewskiego!

Biała Pozytywka wraz z bialskimi seniorami i związkiem inwalidów i rencistów oraz z OHP w Roskoszy zaplanowała już Dzień Solidarności Międzypokoleniowej. Póki co nie zdradzamy szczegółów, wiadomo, że w planach przewidziano wspólne wypieki, znów seniorzy będą działać z młodzieżą. Barwna natomiast zajmie się organizacją podchodów. Któż z nas nie pamięta zasad tej gry?! W Roskoszy grupy biorące udział w podchodach będą dwuosobowe: senior+junior – jeżeli możemy to tak roboczo nazwać!

Poprzeczka zawieszona wysoko!


Kobiety zrzeszone w stowarzyszeniu Biała Pozytywka chcą działać, chcą robić coś dla swojej lokalnej społeczności i co najważniejsze nie boją się podejmować wyzwań. Jak zaznacza prezes stowarzyszenia, nawet jeśli jakieś przedsięwzięcie nie uda się w 100% to ważne, że w ogóle podjęta została próba jego realizacji. Poprzeczka musi być zawieszona wysoko, cel musi być określony, chciałoby się powiedzieć, że do tego panie muszą być zdeterminowane, żeby te swoje plany realizować, ale determinacji można im pozazdrościć. Renata Stefaniuk podkreśla jeszcze jedną ważną kwestię, stowarzyszenie chce pokazać, że w kobietach siła! To nie jest, co należy podkreślić, żadna feministyczna organizacja. Chodzi tu o pokazanie, że panie również mogą wiele zdziałać jeśli tylko mają wspólny cel, chęci i potrafią się zorganizować. Prezes Białej pozytywki dodaje w rozmowie z nami, że marzy jej się, aby w Białej takich stowarzyszeń, w których do głosu dochodzą panie, było jak najwięcej. Jest bowiem wiele pracy i wiele obszarów, którymi należałoby się zająć. Z drugiej strony, wszyscy mamy świadomość, że samo słowo „stowarzyszenie” oznacza niejako pewną strukturę o określonych ramach organizacyjnych. Ponadto wielu kobietom wydaje się, że „nie mam czasu”, a to nie do końca tak wygląda. Oczywiście brak czasu może nam coś utrudnić, ale nie uniemożliwić i o tym warto pamiętać. Nie szukajmy wymówek, próbujmy! 

Fenomenem, choć w żaden sposób niesformalizowanym jest funkcjonująca na jednym z portali społecznościowych, grupa bialskich mam. Choć nie ma ona statusu stowarzyszenia ani innej organizacji, nie ma statutu ani prezesa działa doskonale, a panie są tak zorganizowane, że w ciągu kilku godzin potrafią znaleźć innym matkom pracę, potrafią zorganizować pogorzelcom pomoc finansową czy rzeczową. Wymieniają się informacjami o zaginionych psach, naukach przedmałżeńskich czy wartościowych filmach w kinie. Nie bez znaczenia jest nieustannie trwająca wymiana doświadczeń dotyczących lekarzy, fachowców od cieknącego kranu czy układania kafelków. Można mówić, że to bez znaczenia, można, ale czy faktycznie? Biała Pozytywka, Dbamy o mamy, grupa Mamy Biała Podlaska – te panie udowadniają, że Biała kobietami stoi! Ostatecznie Biała też jest kobietą. 


Dodaj komentarz

Nie od dziś mówi się, że przyszłość mediów to internet. Większość gazet, rozgłośni i telewizji przechodzi, lub całkiem przenosi się, do świata wirtualnego. Puls Miasta wychodzi naprzeciw swojej społeczności, oferując lokalną telewizję internetową.

REDAKCJA

Agencja Filmowa Reporter

Zbigniew Maciejuk, Ola Majewska, Marek Drwięga

Redakcja

KONTAKT

Agencja Filmowa Reporter

ul. Osterwy 1,
21-500 Biała Podlaska


+48 601 380 302
kontakt@pulsmiasta.tv

NEWSLETTER

* Zapisując się do newslettera oświadczasz, że wyrażasz zgodę na przesyłanie wiadomości drogą elektroniczną.