tymoszynska-reklama

BIALSKI ZDOBYWCA EVERESTU! – ZABIEGANY FUNKCJONARIUSZ…

Bieganie z roku na rok staje się coraz bardziej popularną formą spędzania wolnego czasu. Biegają w zasadzie wszyscy i na wszelkich możliwych dystansach. Jedni robią to dla przyjemności, dla zdrowia, dla sprawdzenia swoich możliwości, a inni – bo tak nakazuje obecna moda na jogging. Do tej pierwszej grupy miłośników biegania należy z całą pewnością Krzysztof Iwan, funkcjonariusz bialskiej komendy policji, ale na tym jego przygoda z mundurówką wcale się nie kończy…

Droga do maratonu…

Przygoda z bieganiem bialskiego funkcjonariusza zaczęła się kilka lat temu (2012 r.), gdy starał się on o miejsce w jednostce stacjonującej poza granicami naszego państwa, na misjach międzynarodowych. Jak wspomina Krzysztof Iwan – z jednego kilometra, bo taki dystans jest na testach sprawnościowych, szybko zrobiło się 5 kilometrów, potem „zaprzyjaźniłem się” z Klubem Biegacza Biała Biega i zacząłem biegać w ich „klubowych piątkach”, następnie w „dychach”, pomogłem przy organizacji jednego z pikników „Biała Biega”. Przyznam, że bardzo mnie to wciągnęło, zobaczyłem też, jak wygląda przygotowanie takiego eventu od strony organizacyjnej, no i zobaczyłem, że jestem tam potrzebny. Od tego czasu działałem na dwóch płaszczyznach: pomagałem przy organizowaniu tych imprez i sam w nich startowałem – wspomina bialski funkcjonariusz, który mimo że nie jest formalnie członkiem klubu, to przyznaje, że doskonale się w nim czuje.

„Oczko” w Wiązownie

Bieganie na krótkich dystansach, tych do 10 km, sprawiało frajdę, ale Krzysztof Iwan chciał czegoś więcej. Wówczas pojawił się pomysł półmaratonu (21 km).
Półmaraton Wiązowski, bo o nim mowa, rozgrywany jest od 37 lat! Każdego roku przyjeżdżają tam, by biegać, miłośnicy tej formy rekreacji z całej Polski. Nie mogło tam więc zabraknąć Krzysztofa Iwana. Niektórzy mówią, że w życiu nie ma przypadków, no i pewnie nieprzypadkowo bialski policjant wylosował numer startowy 997!
Ponieważ Krzysztof Iwan nie lubi stać w miejscu i ciągle podnosi sobie poprzeczkę, po półmaratonie przyszedł czas na maraton… morderczy maraton!?

Maraton Komandosa w Lublińcu

Był 2014 rok…
Jak mówi bialski policjant, to właśnie wtedy nastąpiło nasilenie treningów. – Wówczas w wyniku pewnego zdarzenia miałem problemy ze snem i w taki sposób (biegając) pomagałem sobie z tym walczyć –.
Były więc treningi, i były plany wzięcia udziału w maratonie, ale w jakim!?
Maraton Komandosa to bieg organizowany przez Jednostkę Wojskową Komandosów w Lublińców. Jest to bieg na 42 km w mundurze wojskowym i butach wojskowych wraz z obciążeniem (10 kg plecak). Jakby tego było mało jest jeszcze limit czasowy, w którym dystans musi zostać pokonany. Każdego roku w tym morderczym Maratonie Komandosów startuje około 500 osób. Są to zarówno przedstawiciele służb mundurowych i cywile. W Maratonie Komandosa startował również dr Paweł Różański, wykładowca bialskiej AWF, pomysłodawca i współtwórca specjalności Służby Mundurowe na kierunku Wychowanie Fizyczne. Nie bez powodu jego nazwisko pojawia się w tym miejscu…

– Poznałem pewnego człowieka, bardzo pozytywnie nastawionego do życia, szalonego – w tym dobrym znaczeniu, który bardzo mnie motywował – tym człowiekiem był Paweł Różański. On powiedział mi wtedy: „ jak robić maraton, to od razu Maraton Komandosa!”.
Krzysztof Iwan, jak sam wspomina, na początku pomysł wzięcia udziału w morderczym biegu uznał za całkowite szaleństwo. Paulo Coelho pisał, że „są w życiu chwile, w których trzeba podjąć ryzyko i dać się ponieść szaleństwu”. Wygląda na to, że podobnie myślał bialski funkcjonariusz. Już miesiąc później wraz z doktorem Różańskim zameldował się w Lublińcu!
Białą w Maratonie Komandosa reprezentowała najmocniejsza ekipa w składzie: Paweł Różański, Marek Kulik, Krzysztof Iwan.

– Z perspektywy czasu stwierdzam, że to był naprawdę szalony pomysł. Jednakże ten maraton dowodzi tego, że bardzo zmotywowany człowiek, któremu dodatkowo nie brakuje siły, może sobie poradzić naprawdę w ekstremalnych warunkach – zapewnia funkcjonariusz.
Mówiąc o ekstremalnych biegach nie można nie wspomnieć o jeszcze jednym, w którym Krzysztof Iwan mierzył się ze swoimi słabościami. Mamy tu na myśli „Bieg o nóż komandosa”. Jest to krótki (jak na możliwości naszego bohatera) bieg w pełnym umundurowaniu, zaledwie dziesięciokilometrowy, dedykowany przede wszystkim służbom mundurowym.

Bieganie po schodach…

Początek tego „nietypowego” biegania to rok 2015. Wtedy po raz pierwszy Krzysztof Iwan zameldował się na starcie (dokładniej na poziomie -1) warszawskiego wieżowca – hotelu Mariott. Wówczas bialski funkcjonariusz trzydziestokrotnie pokonał 42 hotelowe piętra, czyli w sumie 1260 km, co zajęło mu 10,5 godziny. Niewiarygodne? To dopiero początek!
W 2016 roku Krzysztof Iwan powtórnie wystartował w Mariott Everest Run. Wystartował, co trzeba dodać, po dziewięciomiesięcznej przerwie, która była spowodowana wcześniejszym wypadkiem. Przez ten czas nasz maratończyk nie właściwie trenował. Bieg po schodach traktował jako rodzaj rehabilitacji, bo jak sam dodaje, właśnie chodząc po schodach ćwiczył mięśnie, które po prostu zaczynały zanikać.
Rok 2016 to dla Krzysztofa Iwana nie tylko bieganie po schodach Mariottu, ale i budynku Rondo 1. „Bieg na szczyt” to nic innego jak Mistrzostwa Polski Strażaków w bieganiu po schodach. Jest to więc niezwykle prestiżowa impreza, w której biorą udział najlepsi z najlepszych. Co bardzo cieszy, są wśród nich strażacy z OSP Sidorki. Zawodom towarzyszy ogromny wysiłek fizyczny, z jakim muszą sobie radzić uczestnicy. Dodatkowym utrudnieniem dla strażaków jest to, że muszą oni pokonać wszystkie piętra w pełnym umundurowaniu. Strażakom?!
Nie inaczej! Krzysztof Iwan jest co prawda funkcjonariuszem policji w naszym mieście, ale nawet po pracy jest na służbie. Gdy tylko „zawyje” syrena na remizie OSP Sidorki, nasz policjant zmienia mundur na strażacki nomex i wraz z kolegami rusza do wezwania.
Rondo 1 to budynek o wysokości 192 metrów, liczący 836 schodów. Krzysztof Iwan, który w strażackiej rocie startował wraz z Marcinem Serhanem, 37 pięter pokonał w nieco ponad 9 minut! Obaj panowie tym wynikiem (dodajmy, że startowali po raz pierwszy, a w Białej nie ma wieżowców, w których można ćwiczyć) udowodnili, że dla strażaka niemożliwe nie istnieje!
Dla samego Krzysztofa Iwana start zarówno w bieganiu po schodach w Mariocie, jaki i w budynku Rondo 1 potrzebny był po to, żeby przekonać się, że był wówczas w jeszcze lepszej formie niż ta, sprzed wypadku.

Bialski zdobywca Everestu…

Bieg Mariott Everest Run odbył się w tym roku już po raz trzeci. Wystartować w nim może każdy, indywidualnie lub w sztafecie. Krzysztof Iwan na starcie pojawił się w podwójnej roli. Jak sam mówi najpierw zgłosił się indywidualnie, jednakże niedługo po tym z pewną propozycją zgłosili się do niego koledzy „po fachu” z Warszawy. To była propozycja z gatunku „ nie do odrzucenia”. Chodziło o pomoc Dominice Wiśniewskiej z Łukowa, która cierpi na mukowiscydozę. Funkcjonariusz bialskiej KMP oczywiście się zgodził.
Policyjna sztafeta w składzie: sierż. Przemysław Abramczuk i st. asp. Karol Piechowski z KSP, sierż. sztab. Krzysztof Iwan z KMP w Białej Podlaskiej oraz Marta Chruściel uzyskała wynik 101 wejść, to jest 13.786,6 m. Na 13 startujących sztafet, ta z Krzysztofem Iwanem znalazła się na 6. miejscu!
Imponujący jest bez wątpienia wynik klasyfikacji indywidualnej naszego biegacza. Bialski funkcjonariusz po schodach Mariottu biegał przez 23 godziny i 22 minuty! W sumie 42 pietra hotelu pokonał 66 razy, co oznacza jednocześnie zdobycie wysokości Mount Everest! Dzięki temu imponującemu wynikowi, w klasyfikacji indywidualnej, Krzysztof Iwan uplasował się na 22. pozycji (startujących zawodników było 177, w tym ultramaratończycy!).

– Jestem z siebie bardzo zadowolony, bo zrobiłem naprawdę kawał dobrej roboty! Do samego końca motywowałem swój team, bo przecież nie biegliśmy tylko dla siebie. Ta rola mobilizatora też mi się bardzo podobała – mówi z satysfakcją biegający policjant.
Bieg w sztafecie polega na tym, że każda ze startujących osób pokonuje 42 piętra trzykrotnie i potem jest zmiana. Na bieganie uczestnicy mają całą dobę, ale czas trzeba umieć sobie rozplanować. Należy pamiętać, aby nie zaczynać zbyt szybko, bo jak mówi Krzysztof Iwan – jeśli zaczniemy zbyt mocno, to prawie pewne jest to, że biegu nie ukończymy -.
W policyjnej sztafecie jako ostatni wbiegał właśnie nasz funkcjonariusz, który wówczas na swoim koncie miał 65 indywidualnych wejść.

– Po trzykrotnym pokonaniu schodów wróciłem do zespołu, żeby oddać czip następnej osobie. Wtedy zobaczyłem, że wszyscy właściwie już opadli z sił. Powiedziałem im wtedy: „ja jeszcze mam czas, ja jeszcze biegnę”, zabrałem tego czipa i pobiegłem 66. raz – wspomina Krzysztof Iwan.
Bialski funkcjonariusz już zapowiedział kolegom ze sztafety, że w przyszłym roku ten sam skład biegnie jeszcze raz, tylko wynik trzeba poprawić. Już trzymamy kciuki za policjantów z komendy stołecznej, oby dali radę! O naszego funkcjonariusza jesteśmy spokojni!
Jak już wspomnieliśmy Krzysztof Iwan po schodach warszawskiego wieżowca biegał prawie dobę! Nie możemy zapominać, że przy tak dużym wysiłku konieczne jest uzupełnienie płynów i jedzenie, żeby mieć energię. Co jeść, żeby zdobyć Everest?

„Nasz zabiegany funkcjonariusz poleca”

Menu Krzysztofa Iwana na całodobowe bieganie składało się z kilku porcji ryżu z warzywami i mięsem (4 porcje), makaronu spaghetti (2 porcje), tabliczki czekolady, 11 bananów i napojów izotonicznych (14 półlitrowych butelek).

– Przerwy techniczne przy tak dużym wysiłku są absolutnie konieczne, gdyż przy takiej adrenalinie energia odpływa bardzo szybko i trzeba uzupełniać te braki. Bez tego nie da się później wrócić na schody, wiec pamiętałem, że co 1,5 godziny mam zjeść banana, a co 3 godziny posiłek – wyjaśnia Krzysztof Iwan.

Każdy, kto w przyszłości planuje udział w takim morderczym biegu powinien również zapatrzyć się w worek z ubraniem na zmianę, gdyż jak mówi bialski policjant, zdarzało się, że koszulka była tak mokra, że zwyczajnie przeszkadzała.
Regeneracja? W przypadku Krzysztofa Iwana najlepszym sposobem na potworne zmęczenie był po prostu sen. Jak przyznaje bialski funkcjonariusz, spał właściwie dwa dni z krótkimi przerwami.

Jakaś specjalna taktyka na schody Mariottu?

– Na pewno nie wolno biegać po jednym stopniu. Wtedy człowiek bardzo się męczy, traci energię, siłę. Nie należy też pokonywać trzech schodków na raz, bo wtedy za bardzo obciążamy mięsień. Najlepiej jest biegać co dwa schodki. Bardzo ważne jest też to, żeby odpowiednio stawiać stopę, żeby cały mięsień równomiernie pracował. W przeciwnym wypadku na pewno nie osiągniemy dobrego wyniku. Mięsień się nadwyręża i to jest koniec naszej przygody – uczula wszystkich przyszłych biegaczy Krzysztof Iwan.

Zdobywca wieżowców z miasta bez wieżowców…

Jak się okazuje dla chcącego nic trudnego. Krzysztof Iwan biega po schodach już od kilku lat i wcale nie trenuje w Warszawie. Jak sam mówi, zawsze znajdą się jakieś osoby, które „udostępnią” mu schody. Nie inaczej było i tym razem, za co nasz „zdobywca Everestu” serdecznie dziękuje. Z pewnością panie, które w pewien sposób przyczyniły się do sukcesu Krzysztofa Iwana, będą wiedziały, że chodzi właśnie o nie.

„To możliwość spełnienia marzeń sprawia, że życie jest tak fascynujące”

Słowa brazylijskiego pisarza wydają się idealnie wpisywać w barwny życiorys bialskiego funkcjonariusza. Krzysztof Iwan zaczynał od skromnego dystansu – 1 km. Za każdym razem podnosił sobie poprzeczkę i chciał czegoś więcej. Małymi krokami, rok po roku docierał do miejsca, w którym jest teraz. Dzięki jego biegowym osiągnięciom, bez wątpienia możemy go nazywać „bialskim zdobywcą Everestu”. Jednak na tym nie koniec! Krzysztof Iwan zdradza, że marzy mu się „bardzo zimny maraton”. Chodzi o bieg w trudnych zimowych warunkach – taki mógłby mieć miejsce na przykład gdzieś w Rosji. Nie pozostaje nam nic innego, jak tylko trzymać kciuki, bo przecież marzenia są po to, żeby je realizować!

Dodaj komentarz

Nie od dziś mówi się, że przyszłość mediów to internet. Większość gazet, rozgłośni i telewizji przechodzi, lub całkiem przenosi się, do świata wirtualnego. Puls Miasta wychodzi naprzeciw swojej społeczności, oferując lokalną telewizję internetową.

REDAKCJA

Agencja Filmowa Reporter

Zbigniew Maciejuk, Ola Majewska, Marek Drwięga

Redakcja

KONTAKT

Agencja Filmowa Reporter

ul. Osterwy 1,
21-500 Biała Podlaska


+48 601 380 302
kontakt@pulsmiasta.tv

NEWSLETTER

* Zapisując się do newslettera oświadczasz, że wyrażasz zgodę na przesyłanie wiadomości drogą elektroniczną.