tymoszynska-reklama

“Psy to nasza pasja”

W schronisku przebywa obecnie 300 psów i kilka kotów, ale co podkreśla prezes stowarzyszenia, Anna Korolczuk – przyjmujemy tylko koty po wypadkach, zajmujemy się nimi, leczymy je, ale nie przyjmujemy ich do schroniska. Nie mamy tutaj kociarni, ani warunków, żeby mogła powstać w tej chwili. Kotami opiekuje się po prostu stowarzyszenie, nie możemy ich przecież zostawić bez pomocy – podkreśla pani prezes.   

Każdy pies ma swoją historię

Coraz częściej niestety w radio, telewizji czy internecie natrafiamy na informacje o porzuconych, potrąconych, skatowanych zwierzętach pozostawionych na pewną śmierć. Niestety te przykre historie nie są obce również bialskiemu schronisku. Choć jego pracownicy działają już od lat, za każdy razem bestialstwo niektórych przeraża.

– Ostatnio na terenie miasta znaleziono pięć szczeniaków w pudełku, innym razem karton z trzytygodniowymi psami został przerzucony przez ogrodzenie. Wówczas mieliśmy ogromny problem, bo te pieski nie jadły, jeszcze właściwie nie otworzyły oczu. Trzeba je było wykarmić, nie wiedzieliśmy czy w ogóle przeżyją. Były bardzo osłabione, a co za tym idzie, ryzyko chorób też było znacznie większe. Na szczęście wykarmiliśmy je, wszystkie zostały adoptowane. Wszyscy mieli wówczas dużo pracy, bo te maluchy trzeba było karmić co 2-3 godziny, ale na szczęście udało się. Zastanawiam się tylko, co przeżyła ta suka, której brutalnie odebrano psie dzieci. Nie wiem czy zostawiono chociaż jednego szczeniaka, ale wątpię – mówi Aneta Hetmańczyk, wiceprezes stowarzyszenia.

Stowarzyszenie „Azyl” cały czas stara się również podnosić świadomość społeczeństwa w zakresie sterylizacji. 

– Sterylizujemy wszystkie suki, które idą do adopcji. Zdarza się, że jakaś suka jest oddana do adopcji, ale jest za młoda na sterylizację, wówczas wraca do nas po pewnym czasie i wtedy jest poddawana zabiegowi. Chcemy przez to maksymalnie zminimalizować ryzyko bezdomności zwierząt – dodaje wiceprezes. 

Ważne jest też to, że schronisko NIE PRZYJMUJE psów od osób prywatnych! Kolejny raz członkowie stowarzyszenia podkreślają, że pies to nie rzecz, która może się znudzić. Do schroniska trafiają psy wyłącznie z terenu miasta, które przywożone są przez straż miejską lub odbierane przez pracowników schroniska po tym, jak strażnicy otrzymają zawiadomienie np. o błąkającym się po ulicach miasta, piesku. 

Niestety do schroniska nie trafiają tyko błąkające się po ulicach czworonogi. Niektórych los naprawdę nie oszczędzał…

– Historia Polly jest tragiczna. Zauważył ją myśliwy, jak leżała na polu, oddalona o jakieś 300 metrów od drogi. Właściwie to ona nie leżała, ona siedziała. To była taka mała czarna plamka. Ślady z tamtego miejsca dowodzą, że zwierzę musiało tam przebywać przez kilka dni. Śnieg w tym miejscu całkowicie stopniał, a pod nim był suchy piach, więc piesek musiał tam spędzić dłuższy czas. Jak ją zabieraliśmy to Polly była przymarznięta do podłoża. Piesek miał połamane oczodoły, czaszkę, no i w wypadku stracił oko. W tej chwili Polly jest u nas, szukamy jej domu, bo właściciel oczywiście się nie znalazł – mówi nam Sławomir Sosnowski, kierownik do spraw modernizacji schroniska. 

– Co najgorsze, że pan, który znalazł Polly dowiedział się, że mieszkańcy okolicznych domów widzieli, że ona tam leży, ale niestety cały czas w takich sytuacjach do głosu dochodzi takie myślenie „to nie mój pies”. Znieczulica jest straszna – dodaje Aneta Hetmańczyk.

Azyl dla bezdomnych psiaków

Jak mówią pracownicy schroniska na stałe przebywa tam około 300 psów, cóż to za ilość, można byłoby powiedzieć?! Wystarczyłoby, aby 200 rodzin z Białej czy okolic adoptowało psiaka i właściwie można byłoby zamykać schronisko. Niestety tak się nie dzieje. 

Do schroniska trafiają różne psy. Niektóre są po prostu agresywne, a niektóre trudne w kontakcie, nie chcą współpracować z człowiekiem. Są i takie, które w swoim psim życiu przeszły tak wiele, że teraz nie potrafią już wrócić do normalności. W bialskim schronisku jest też specjalnie wydzielona „strefa” o roboczej nazwie „staruszkowo”, to tam przebywają schroniskowi emeryci, jak nazywają ich pracownicy.

 

W schronisku nic nie dzieje się przypadkowo. Psy w kojcach dobierane są na podstawie charakteru, żeby po prostu dobrze czuły się w swoim towarzystwie. Niektóre natomiast to życiowi samotnicy. Nie lubią towarzystwa, dlatego też w kojcach umieszczane są pojedynczo. Biała Podlaska może pochwalić się, że działające na jej terenie schronisko nie należy do tych „typowych”, czyli przepełnionych, z których zwierzęta uciekają. Jak już wspomnieliśmy w kojcach znajdują się maksymalnie dwa psy, są też miejsca, w których umieszcza się więcej zwierząt, ale to tylko wówczas, gdy wszystkie zostały przywiezione z jednego miejsca i pracownicy nie chcą fundować im kolejnego stresu, w postaci rozdzielenia.

Bialskie schronisko łamie również stereotyp o nieszczęśliwych zwierzętach. Ostatnio oddany do adopcji pies wrócił do „Azylu”, pokonując ponad 50 km. 

Wszystkie psy są zadbane, dobrze wyglądają, a przede wszystkim są zdrowe, o to dbają lekarze, którzy współpracują ze schroniskiem, ale jak podkreśla Aneta Hetmańczyk, nikt też nie oszczędza na zdrowiu zwierząt i jeśli zachodzi taka potrzeba, na diagnozę pieski wożone są do Kąkolewnicy lub Lublina.

Bialski „Azyl” ma się czym chwalić, jest jednym z najlepszych w Polsce, czego dowodem są zapytania kierowane do stowarzyszenia z prośbą, o poprowadzenie innych schronisk. Formalnie właścicielem schroniska jest miasto. Całkiem niedawno głośno o „Azylu” zrobiło się, gdy radny Wojciech Sosnowski chciał przesunięcia 50 tysięcy dotacji ze schroniska na świetlice środowiskowe. Rada jednak nie poparła tego pomysłu, ku nieukrywanemu zadowoleniu członków stowarzyszenia „Azyl”, bo jak mówi Aneta Hetmańczyk – nam i tak brakuje pieniędzy, a już odebranie tych 50 tysięcy to tak naprawdę byłby koniec schroniska. Nie mielibyśmy środków na prowadzenie go -.

Wolontariat

Bialskie schronisko rozsławiło się na całą Polskę, ale i świat z wielu powodów, ale o jednym powiedzieć po prostu musimy. „Wolontariat” – oto słowo klucz! Mamy się czym poszczycić, bowiem w bialskim schronisku działa ogromna grupa wspaniałych wolontariuszy! Pomagają w pracy przy zwierzętach, ale co najważniejsze stworzyli swego rodzaju „niedzielną tradycję”, jaką jest cotygodniowe wyprowadzanie psów. Jak podkreśla Aneta Hetmańczyk, wiceprezes stowarzyszenia – w każdą niedzielę na spacery wychodzi około 200 psów! Takich wolontariuszy zazdroszczą nam inne schroniska -. 

Kim są wolontariusze? To nie tylko mieszkańcy naszego miasta, lecz także okolic, dodajmy, że w bardzo różnym wieku. 

Wolontariusze, którzy w każdą niedzielę wyprowadzają czworonogi na spacery to jedno, ale wolontariusze-dobroczyńcy to już coś innego. Bez jednych i drugich schronisko nie mogłoby sprawnie działać, a działa! Tak, że o „Azylu” mówi się w całej Polsce.

Kim są dobroczyńcy? Z jednej strony to wszyscy ci, którzy wspierają schronisko finansowo, pamiętajmy, że również tam trzeba płacić rachunki, kupować karmę i to wszystko, co najpotrzebniejsze. 

Aneta Hetmańczyk ze stowarzyszenia jednym tchem wymienia tych wszystkich ludzi, którzy przyczyniają się do tego, że schronisko cały czas prosperuje. – Mamy pana, który od lat przywozi nam garnki, inny zaopatruje nas w drewno, ale potrzeby są ogromne, potrzebujemy właściwie wszystkiego! Smycze, obroże, blacha, beton na wylewki, miski, różnego rodzaju szmatki, mogą to być ręczniki, stare prześcieradła, wszystko tak naprawdę, co nadaje się do wyścielenia izolatek dla naszych psów. Nie mogą przecież leżeć na zimnej posadzce. Zatem przed wiosennymi porządkami zobaczmy, czy nie zbywają nam jakieś niepotrzebne szmatki, mogą być porwane czy zaplamione – dodaje Aneta.

Niedzielne spacery

Niedzielne spacery to niemalże tradycja schroniska. Raz w tygodniu, punktualnie o 10 wolontariusze przyjeżdżają na Olszową 4, żeby zabierać czworonogi na spacery. Każdemu przecież należy się odrobina przyjemności, a psiakom z pewnością wspólne wyjścia sprawiają radość. 

– Niektórzy, zwłaszcza uczniowie gimnazjów i podstawówek, niedzielne spacery traktują tak poważnie, że nie wyobrażają sobie spędzenia tego dnia inaczej, jak tylko z psami. To jest ich czas! Rodzice czasami skarżą się, że w niedzielę nie mogą niczego zaplanować, nigdzie pojechać, bo dzieciaki idą do schroniska – dodaj wiceprezes stowarzyszenia.

Niedzielne spacery pozwalają zaprzyjaźnić się zwierzętom z ich opiekunami, bowiem niektóre pieski mają swoich stałych przyjaciół. Jak na przykład Beza.

– Ta suka została zdiagnozowana w Lublinie, bo okazało się, że ślepnie, a nikt nie wiedział dlaczego. Teraz Beza widzi już tylko kontury. Straciła prawie całą sierść, bo miała też chorobę skóry. Do schroniska trafiła jako pies zupełnie dziki, nieufny, wycofany. Nie dało się właściwie do niej podejść, bo na wszystkich warczała, a teraz wychodzi na spacery, pozwala się głaskać – mówi nam Aneta Hetmańczyk.

Beza jest osobistym „sukcesem” Zuzi, która się nią właściwie od początku opiekuje. Resocjalizowała ją, a teraz co niedziela wspólnie spacerują. 

Niedzielny spacery to doskonały czas na spędzenie rodzinnego przedpołudnia, świetne rozwiązanie zwłaszcza dla tych, którzy z różnych względów nie mogą sobie pozwolić na posiadanie w domu psa. 

Dzięki wspólnym wyjściom pieski z bialskiego schroniska są lepiej przygotowane do adopcji. Jak podkreśla Aneta Hetmańczyk, psy poznają czym są spacery na smyczy, przyzwyczają się do nich, a to z pewnością w przyszłości zaprocentuje. 

Na niedzielny spacer z psem wyjść może każdy, jednak dla tych wszystkich, którzy na Olszową przyjeżdżają po raz pierwszy, przewidziane jest szkolenie, jak zachowywać się na spacerze z psem, jakich zasad należy przestrzegać, aby wspólne wyjście było przyjemnością, aby nie wydarzyło się nic złego. Za takie szkolenia w schronisku i za wolontariuszy odpowiada Anna Jakubowska.

Nie kupuj! Adoptuj!

Coraz częściej organizacje działające na rzecz zwierząt apelują o rozwagę przy wybieraniu np. psów, jako prezent. Nie wolno zapominać, że to żywe stworzenia, których zakup czy adopcja muszą być przemyślane. Jak mówi Aneta Hetmańczyk – pies nie może się znudzić! -. 

Bialskie schronisko zachęca do tego, aby „zamiast kupować psiaka, wziąć z Azylu adopciaka”. Najlepszym wzorem do naśladowania są członkowie stowarzyszenia, np. Aneta Hetmańczyk, która także przygarnęła pieska z bialskiego schroniska. Czy zwierzak będzie szczęśliwy w nowym domu? Z pewnością, jest tylko jeden warunek… musi być kochany i traktowany jak członek rodziny! 

W bialskim schronisku można adoptować zwierzaka na dwa sposoby: wirtualnie, jak np. przedszkole Fiku Miku czy klasa z Publicznego Gimnazjum nr 4. Wirtualna adopcja polega na przekazywaniu na utrzymanie wybranego pieska, określonej sumy pieniędzy, ale także na odwiedzaniu go w schronisku, zabieraniu na spacery.

„Azyl” zdecydowanie bardziej preferuje te rzeczywiste adopcje. 

– Adoptować psa może każdy, ale każdy kto jest w stanie zapewnić dobre warunki temu zwierzęciu. Psy oczywiście trzeba wyprowadzać na spacery, ale są i takie, które nadają się tylko na podwórko. Dlatego tutaj tak ważna jest pierwsza rozmowa z pracownikiem, który odpowiada u nas za adopcje, który zna charakter konkretnego psa i który wie, w jakich warunkach będzie mu się najlepiej żyło. Często też odbywają się wizyty przedadopcyjne i podopcyjne, jeśli tylko jest czas. Niestety brakuje nam osób, które na stałe będą w stowarzyszeniu. Na tę chwilę jest nas sześcioro, no i oczywiście do tego są jeszcze pracownicy schroniska – mówi nam Aneta Hetmańczyk. 

Bialskie schronisko z całą pewnością jest zauważalne, „ze światem” komunikuje się za pomocą m.in. strony na facebooku, to tam pojawiają się konkursy, ale i informacje o czekających na adopcję czworonogach. Jak widać wieści te roznoszą się po całym świecie. 

 –Jeden nasz pies (dwunastoletni)  został adoptowany i pojechał do Anglii, dziesięcioletni jamnik przeniósł się do Niemiec, jedna suka jest teraz w Kanadzie! Poza tym nasze psy rozwiezione są już po całej Polsce – wymienia Aneta Hetmańczyk.

Co szczególnie cieszy pracowników schroniska, rodziny, które adoptowały zwierzaki chętnie przysyłają zdjęcia, np. urodzinowego psiego tortu. Jak dodaje wiceprezes stowarzyszenia prowadzącego schronisko – serce rośnie! -. 

Niezwykły kalendarz

Czy pies ze schroniska może być modelem? Zdecydowanie tak! Co wyjdzie z połączenia pasji i umiejętności fotografa i miłości do zwierząt członków stowarzyszenia? Kalendarz! Nie byle jaki, bo to właśnie w nim pokazana została inna strona schroniska. Bajkowa sceneria, make-up, fryzjer – po prostu profesjonalna sesja zdjęciowa. Przed obiektywem psy i ich opiekunowie, a po drugiej stronie Andżelika Żeleźnicka. Efekt! Przepiękny kalendarz, którym zainteresowały się ogólnopolskie media, który wisi teraz na ścianach domów przyjaciół schroniska w całej Polsce. 

– Chcieliśmy pokazać inną stronę schroniska, że psy są tutaj naprawdę szczęśliwe, że jak się otwierają klatki, to one naprawdę chętnie same do nich wracają. Poza tym chcieliśmy podziękować naszym wolontariuszom, którzy od lat do nas przyjeżdżają, pomagają nam, a których praca jest po prostu cicha – wyjaśnia Aneta Hetmańczyk. 

Warto zaznaczyć, że Andżelika Żeleźnicka ze swoim aparatem do schroniska zawitała dzięki Ani Maliszewskiej

Na początku nikt nie myślał o żadnym kalendarzu, to były po prostu zwykłe sesje fotograficzne. Nagle okazało się, że jest ich całkiem sporo, a ze zdjęć bez problemu uda się wybrać dwanaście najbardziej wyjątkowych, które mogłyby trafić do kalendarza. Czasu do końca roku niestety było mało, ale udało się! 

Tak naprawdę „Azyl” wydał dwa kalendarze. W pierwszym psiaki z bialskiego schroniska pojawiły się przed obiektywem Adama Palucha,  a w drugim zwierzaki wraz z opiekunami sfotografowała Andżelika.

– Kalendarz zrobiliśmy po to, żeby promować nasze psy, żeby znalazły domy. Dostaliśmy tyle ciepłych słów z całej Polski, odzywały się do nas różne osoby, różne środowiska, wszyscy mówili, że kalendarz jest przepiękny – dodaje wiceprezes stowarzyszenia. 

Stowarzyszenie stara się aktywnie działać na różnych płaszczyznach, przede wszystkim chodzi o to, żeby uwrażliwić ludzi na inne żywe istoty. Chodzi o to, żeby uświadamiać, czego skutkiem będzie coraz mniejsza liczba porzucanych zwierząt – niestety do tego jeszcze daleka droga. „Azyl” robi też wszystko, aby jak najwięcej psów znalazło nowe domy. Jak mówi nam Aneta Hetmańczyk, to wszystko za mało, chciałoby się jeszcze więcej, ale niestety do tego wszystkiego potrzebni są ludzi, a tych brakuje. 

1% dla „Azylu”

Potrzeby schroniska są ogromne! Leczenie zwierząt, zakup najpotrzebniejszych rzeczy, remonty, bez których niestety nie da się prowadzić „Azylu”. Dzięki wielkim sercom darczyńców schronisko cały  czas prosperuje, mimo że czasami naprawdę bywa bardzo trudno. Każdy, kto jeszcze nie wie, co zrobić z 1%, rozliczając PIT może wesprzeć bialski azyl dla zwierząt! Żeby przekonać się, że będzie to dobra „inwestycja” wystarczy pojawić się w schronisku w niedzielę o 10! 

Jeśli nie 1% to może darowizna?

Wpłaty z dopiskiem „Darowizna Na Rzecz Schroniska” prosimy wpłacać na konto

79 8025 0007 0015 8307 2000 0010

Schronisko dla Bezdomnych Zwierząt „AZYL”

21-500 Biała Podlaska
ul. Olszowa 4

Przekaż 1% podatku na Rzecz Stowarzyszenia Przyjaciół Zwierząt „AZYL” prowadzącego bialskie schronisko  KRS 0000006967.

Dodaj komentarz

Nie od dziś mówi się, że przyszłość mediów to internet. Większość gazet, rozgłośni i telewizji przechodzi, lub całkiem przenosi się, do świata wirtualnego. Puls Miasta wychodzi naprzeciw swojej społeczności, oferując lokalną telewizję internetową.

REDAKCJA

Agencja Filmowa Reporter

Zbigniew Maciejuk, Ola Majewska, Marek Drwięga

Redakcja

KONTAKT

Agencja Filmowa Reporter

ul. Osterwy 1,
21-500 Biała Podlaska


+48 601 380 302
kontakt@pulsmiasta.tv

NEWSLETTER

* Zapisując się do newslettera oświadczasz, że wyrażasz zgodę na przesyłanie wiadomości drogą elektroniczną.