Moc atrakcji, dużo radości i dużo pozytywnej energii – to wszystko na bialskim placu Wolności.

tekst i zdjęcia: Ola Majewska

video: Zbigniew Maciejuk

 

Optymistycznie, radośnie, rodzinnie – do takiego świętowania rocznicy wstąpienia Polski do Unii Europejskiej mieszkańców Białej Podlaskiej zaprosili: Komitet Obrony Demokracji, SLD, Nowoczesna i Platforma Obywatelska, a także stowarzyszenie BIAŁA Samorządowa. Moc atrakcji, dużo radości i dużo pozytywnej energii – to wszystko na bialskim placu Wolności. 

1 maja plac Wolności zamienił się w miejsce spotkań i rozrywki. KOD, SLD, PO, Nowoczesna. i BIAŁA Samorządowa zaprosiły mieszkańców do wspólnego świętowania majówki, ale także rocznicy wstąpienia Polski do UE. Na najmłodszych czekały konkursy i zajęcia plastyczne, a dla wszystkich, bez względu na wiek, występy zespołów ludowych, fitness na świeżym powietrzu, turniej gry w warcaby, warsztaty z rękodzieła i bigos. Piknik rodzinny, odbywający się pod hasłem „Kochamy Cię Europo” był również okazją do wsparcia leczenia Wojciecha Jaroszewicza, który cierpi na neuroboreliozę.

Majówka to jedno, pomoc Wojciechowi Jaroszewiczowi to drugie, a 13. rocznica wstąpienia Polski do Unii Europejskiej to trzecie. Oto główne powody imprezy zorganizowanej na placu Wolności. Nie zabrakło na niej również człowieka, który niewątpliwie przyczynił się do tego, że teraz Polska jest we wspólnocie. O tym, jak wyglądałaby Biała Podlaska i cały kraj, gdyby 13 lat temu nie udało się wejść do UE, a także o tym, co dalej ze wspólnotą europejską rozmawialiśmy z Lechem Nikolskim – byłym ministrem polskiego rządu odpowiedzialnym za kampanię informacyjną przed referendum, w którym to zdecydowaliśmy o przystąpieniu do UE.

Ola Majewska.: Jakby wyglądała dziś Biała Podlaska, gdyby 13 lat temu Polska nie weszła do Unii Europejskiej?

Lech Nikolski: Trudno sobie w ogóle wyobrazić, jakby Polska wyglądała, gdyby była poza Unią. Zacznijmy od najprostszej rzeczy: wiza i paszport, studenci powiedzą ERASMUS, rolnicy – dopłaty bezpośrednie. Ja kiedyś sobie wyliczyłem, że powiat bialski był pierwszym albo drugim, jeśli chodzi o wysokość dopłat. Tu wpłynęły miliony złotych. Jak mówimy o tym, jakby Polska wyglądała, gdyby nie jej obecność w UE, to w Białej i okolicach nie wydanoby po prostu tych pieniędzy. Mniej by zarobili ci, którzy prowadzą restauracje, sklepy, dróg byłoby trochę mniej, ale przede wszystkim  myślę, że czulibyśmy się gdzieś na boku głównego nurtu życia.

O.M.: Zanim Polska znalazła się w unii, wcześniej przeprowadzono referendum, w którym obywatele mieli się wypowiedzieć, czy są „ZA” czy może „PRZECIW”. Miał Pan w nim swój udział…

L.N.: To było dwudniowe referendum, w którym rzeczywiście mieliśmy zdecydować czy chcemy wejść do wspólnoty europejskiej czy też nie. Ja pamiętam, że zaproponowałem, żeby sejm przyjął takie rozwiązanie, żeby to referendum było dwudniowe. Sejm tak zdecydował. Ponieważ nigdy w Polsce nie było głosowania przez dwa dni, nikt nie wiedział, jak się rozłoży uczestnictwo. Były w tej sprawie różne badania. Ja, jako odpowiedzialny za kampanię informacyjna, a po trosze po prostu za wynik, robiłem sobie różne symulacje tego wyniku. Postanowiłem zrobić taką, która pokaże ile osób pójdzie głosować pierwszego i drugiego dnia. Rzeczywiście tamtej soboty czekałem na wyniki. Państwowa Komisja Wyborcza miała podać oficjalny komunikat. Kiedy zobaczyłem rezultaty byłem przerażony, bo były dokładnie takie, jak w mojej symulacji. Następnego dnia wielu moich kolegów było zaniepokojonych, że niska frekwencja, że mało osób głosowało, ja starłem się tłumaczyć, że wszystko idzie tak, jak trzeba. Trudno było ich uspokoić. Pamiętam, że wtedy dzwoniłem też do prezydenta, wówczas Kwaśniewskiego, mówiąc mu, że według mnie wszystko idzie tak, jak trzeba. Mniej więcej o 19 mogłem powiedzieć z dużym przekonaniem, że referendum jest zakończone sukcesem.

O.M.: Pamięta Pan te pierwsze chwile „tuż po” zakończeniu głosowania?

L.N.: Pamiętam, że jak się okazało, że głosowanie zakończyło się sukcesem, poszedłem z żoną „ w miasto”. W Warszawie wtedy był tłum ludzi. My byliśmy w jakiejś restauracji przy Teatrze Wielkim. Było już bardzo późno, bo ok. 2  w nocy, wtedy ktoś z PKW zadzwonił, żeby powiedzieć, że frekwencja wynosi już prawie 57%, także bardzo się z tego ucieszyłem. Chciałem zapalić papierosa, bo niestety  ten nałóg mną targa i zapytałem kelnera, który nas obsługiwał, czy nie wie, gdzie teraz mogę kupić te papierosy, bo mi się skończyły. On mi wtedy odpowiedział „zaraz przyniosę”. No i przyniósł mi 3 papierosy położone na talerzyku – i to był pierwszy moment, kiedy poczułem się jak w Europie.

O.M.: Jak pana zdaniem ta Europa będzie teraz wyglądała? Mówi się, że powoli UE rozpada się…

L.N.: Unia Europejska to ciągłe spory i konflikty wewnętrzne. Może my w Polsce trochę za mało wiemy o historii UE, o jej rzeczywistości, o jej powstawaniu w ogóle. To były stałe spory i konflikty. Z nich jednak zawsze rodził się postęp. Dziś unia znów jest w takim stanie. Ja wierzę po prostu, że z tego wszystkiego zrodzi się kolejny postęp, że to będzie kolejny krok w integracji. Czego dziś brakuje unii? Integracji politycznej. Myślę, że być może jakimś krokiem w tym kierunku będzie kwestia bezpieczeństwa, obronności, być może kwestia umacniania Euro – trudno powiedzieć. Jedno jest pewne – my jako Polska, nie powinniśmy się odwracać do Unii plecami.

O.M.: Skoro jesteśmy przy Euro, czy Pana zdaniem Polska powinna wejść do strefy Euro? Kiedy?

L.N.: W referendum przesądziliśmy, że je przyjmiemy, ale kiedy? To jest osobna historia. Mnie się wydaje, że bez pełnej wiedzy o możliwościach zapanowania nad Euro przez struktury Unii, powinniśmy być wstrzemięźliwi. Dziś z pewnością mamy lepszą możliwość wejścia do strefy Euro, niż przed tym kryzysem finansowym. Z jednej strony można się nie spieszyć, ale z drugiej warto o tym myśleć, żeby nie wypaść z głównych kręgów integracyjnych.

O.M.: Czy Polska liczy się w Unii Europejskiej?

L.N.: Liczyła się. Dzisiaj dalej ma na to szansę, tylko potrzeba innej polityki europejskiej.

 

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

Dodaj komentarz

Nie od dziś mówi się, że przyszłość mediów to internet. Większość gazet, rozgłośni i telewizji przechodzi, lub całkiem przenosi się, do świata wirtualnego. Puls Miasta wychodzi naprzeciw swojej społeczności, oferując lokalną telewizję internetową.

REDAKCJA

Agencja Filmowa Reporter

Zbigniew Maciejuk, Ola Majewska, Marek Drwięga

Redakcja

KONTAKT

Agencja Filmowa Reporter

ul. Osterwy 1,
21-500 Biała Podlaska


+48 601 380 302
zbigniew.maciejuk@wp.pl

NEWSLETTER

* Zapisując się do newslettera oświadczasz, że wyrażasz zgodę na przesyłanie wiadomości drogą elektroniczną.