Nie chcę, ale muszę: „Topisz” problemy? Uważaj, bo utoniesz!

Niszczy zdrowie, karierę zawodową, rujnuje życie osobiste, sprowadza na samo dno! Choroba alkoholowa, bo o niej mowa, dotyka setki, jeśli nie tysiące osób. Niektórym udaje się z nią skutecznie walczyć, inni nawet tego trudu nie podejmują. Alkoholizm to prawdopodobnie jeden z najpowszechniejszych nałogów, w jakie popadamy. 

Alkoholizm będzie pierwszym uzależnieniem, o którym będziemy mówić w naszym nowym cyklu „Nie chcę, ale muszę”. Przez tematykę różnego rodzaju uzależnień przeprowadzi nas Anna Stolarczuk – trener do spraw profilaktyki uzależnień i przeciwdziałania przemocy, sądowy kurator społeczny i przewodnicząca Komisji Rozwiązania Problemów Alkoholowych w Białej Podlaskiej.

Choroba alkoholowa jest w rzeczywistości znana ludzkości od tysięcy lat i ma swoje podłoże w czynnikach biologicznych np. genetycznych, psychologicznych, socjalnych oraz środowiskowych.

Coraz młodsi i coraz bardziej pijani…

Najnowsze dane Światowej Organizacji Zdrowia są przerażające! Przebadano, jakie jest średnie spożycie alkoholu na jednego mieszkańca powyżej 15 roku życia. Jeśli chodzi o Polskę to jest niecałe 10 litrów stuprocentowego alkoholu na osobę. Należy do tego jednak doliczyć alkohol, pochodzący z „innych źródeł”, np. słynny chyba wszędzie, własnoręcznie wytwarzany bimber czy napoje wysokoprocentowe z przemytu.

– Nie jest tak, że wszyscy w Polsce piją alkohol. Wiele osób w ogóle nie ma z tym styczności. Dlatego też mówi się, że jest grupa osób, która spożywa około 20 litrów stuprocentowego alkoholu, w związku z tym te statystyki wyglądają tak, jak wyglądają – wyjaśnia Anna Stolarczuk.

Zatrważające są również badania, mówiące o tym, że z roku na rok obniża się wiek, w którym dochodzi do inicjacji alkoholowej. Obecnie Komenda Główna Policji podaje, że pić zaczynają już dzieci w wieku 12 lat! Podobnie rzecz ma się w przypadku substancji psychoaktywnych i narkotyków.

Niepokoić powinien również fakt, że po alkohol coraz częściej sięgają kobiety, nierzadko będą w ciąży lub tzw. „młode matki”, które opiekując się swoja pociechą, gdzieś w domowym zaciszu, nie stronią od wyskokowych trunków. Nie jest nowością, że alkohol niejednokrotnie jest przyczyną przemocy. Najnowsze dane, w kontekście procedury Niebieskiej Karty mówią, że sukcesywnie wzrasta liczba kobiet, stosujących przemoc pod wpływem alkoholu.

Nie szkodzisz! Pomagasz!

Choroba alkoholowa to nie tylko problem tego, który pije. On zazwyczaj swojego problemu nie widzi, bagatelizuje go, a wszystkich, którzy nazywają go np. nałogowcem – wyśmiewa. Alkoholizm dotyka w znacznym stopniu rodzinę alkoholika: jego żonę/ męża, dzieci. Najczęściej niestety jest tak, że współmałżonek ukrywa problem, nie chce, aby wyszedł on poza bezpieczne dotąd „cztery ściany”. Niejednokrotnie można spotkać się ze stwierdzeniem, że kierując sprawę do sądu, aby ten „zaaplikował” alkoholikowi leczenie, występuje się przeciwko tejże chorej osobie. Przecież jest zupełnie inaczej! – Leczenie odwykowe nie toczy się przed wydziałem karnym, tylko przed wydziałem rodzinnym i nieletnich. To po pierwsze. Po drugie, nie robi się tego, aby kogoś ukarać, ale aby nieść pomoc. Przecież choroba alkoholowa jest chorobą nieuleczalną. Do końca życia pozostajemy alkoholikiem, najwyżej trzeźwym alkoholikiem. Zdarza się i tak, że ktoś np. od 15 lat zachowuje abstynencję, aż tu nagle jedna sytuacja zapicia i mamy nawrót. Osobiście znam ludzi, którzy wielokrotnie byli już na odwyku, więc teorię mają w małym paluszku. Doskonale wiedzą, jakie szkody i spustoszenie sieje alkohol w ich organizmie, a pomimo to wracają do tego nałogu – mówi Anna Stolarczuk.

Rodzina współuzależniona i DDA

Rodzina cierpi zawsze, ale rodzina to nie tylko współmałżonek, to także, a może przede wszystkim dzieci, które niejednokrotnie kompletnie nie radzą sobie z zastaną sytuacją. Dlatego też niezwykle często one wchodzą w jakąś rolę, czy to będzie bohater rodziny czy na przykład  kozioł ofiarny. Dzieci, wychowujące się w rodzinach  nazywanych jeszcze do niedawna patologicznymi, często wcielają się w role, których konsekwencje będą ponosiły w dorosłym życiu. Będziemy wówczas mówili o „DDA”, czyli Dorosłych Dzieciach Alkoholików. – Osoby te nie potrafią nawiązywać prawidłowych relacji, mają zaburzoną sferę uczuć, emocji. Dlatego też często mamy do czynienia z błędnym kołem. Dlaczego? Dziewczęta pochodzące z rodzin z problemem alkoholowym, często wybierają sobie na mężów właśnie takich, którzy od wysokoprocentowych trunków nie stronią. Dlaczego tak się dzieje? Ponieważ dla tych kobiet to dobrze znana sytuacja. W przeciwnym wypadku, gdyby związały się z kimś, kto nie pije – musiałyby od nowa  uczyć się, jak żyć z taką osobą, a tak powielają tylko schematy, które pamiętają z dzieciństwa – wyjaśnia pani trener.

„Ale piwo to nie alkohol!…” Czyżby?!

Problem z alkoholem w naszym kraju i społeczeństwie wynika z wielu kwestii, jedną z nich z pewnością warto poruszyć. Porażką chyba możemy nazwać przekonanie, które ma wiele osób, że piwo właściwie nie jest alkoholem! Tego zdania są niejednokrotnie sprzedawcy w sklepach, którzy najwyraźniej zapominają, że i słynny złocisty trunek jakieś tam procenty zawiera. Dostępność do alkoholu jest właściwie (niestety) nieograniczona. Dzieci bez problemu mogą „zdobyć” wspominane piwo, bo i ono właśnie jest najczęściej pierwszym spożywanym przez nie alkoholem. To „zdobycie” nie jest znowu takie trudne. Zawsze znajdzie się ktoś, kto chętnie młodemu „pomoże” – czy to starszy kolega, czy lekko już zawiany pan pod sklepem. Po co daleko szukać, niejednokrotnie sami sprzedawcy nie kontrolują młodych kupujących. Ilu z nich sprawdza dowody osobiste? Ilu próbuje ustalić, czy klient jest pełnoletni? Niewielu… w Białej Podlaskiej również przeprowadzano odpowiednie badania. Dzieci z podstawówki i gimnazjum stwierdziły, że w naszym mieście z łatwością można kupić alkohol! Jak mówi Anna Stolarczuk – alkohol zawsze trafia do dziecka ręką dorosłego. Czy to rodzica, czy tego sprzedawcy, czy starszego kolegi, czy wreszcie tego pana spod sklepu. Niestety nikt nie patrzy na to, jakie spustoszenie w organizmie młodego człowieka sieją wysokoprocentowe trunki. Badania dowodzą, że osoba do 18. roku życia uzależnia się trzy razy szybciej niż na przykład trzydziestolatek. W Polsce zgodnie z przepisami osobą dorosłą jest właśnie ta osiemnastoletnia. Do tego czasu spożywanie alkoholu czy palenie papierosów jest zabronione. W Stanach Zjednoczonych dla porównania za dorosłą uznaje osobę, która ma skończone 21 lat. Dlaczego? Dlatego, że tamtejsi naukowcy odkryli, że mózg młodego człowieka rozwija się najintensywniej nie do 18., a co najmniej do 21. roku życia i wszelkiego rodzaju substancje typu alkohol, mogą mieć bardzo negatywny wpływ! Tak rzeczywiście jest i tutaj warto byłoby poruszyć jeszcze jedną ważną kwestię, a mianowicie spożywanie alkoholu przez kobiety w ciąży. Komisja Europejska szacuje, że ok. 30% kobiet w ciąży spożywa alkohol. My przecież też oglądamy telewizję i co i raz słyszymy nowe doniesienia medialne, że znowu urodziło się dziecko z promilami. Co to oznacza? No oczywiście to, że mamusia w czasie ciąży sobie piła. Jak wiadomo jest to związane z FAS, czyli Płodowym Zespołem Alkoholowym. Jest to zespół nieuleczalny, pozostaje z dzieckiem do końca życia, jest źródłem różnego rodzaju dysfunkcji. Można rozpoznać dziecko z FAS. Ma ono charakterystyczną dysmorfię na twarzy, czyli mniejszy obwód głowy, brak rynienki nosowej, zniekształconą małżowinę uszną, zachodzą również negatywne zmiany na poziomie intelektualnym. Kiedyś mówiło się, że „jedna lampka wina kobiecie w ciąży nie zaszkodzi”. Lekarze to przepisywali, na zasadzie – to zrelaksuje. Dziś wiemy, że nawet jeden drink może uszkodzić płód. To jest tzw. rosyjska ruletka – jednemu nic się nie stanie, w przypadku innego będą to nieodwracalne zmiany – przestrzega Anna Stolarczuk.

Stereotypy rządzą nami…

Alkoholizm to choroba „pełna stereotypów”. Z jednej strony większość z nas uważa, że piją głównie mężczyźni, a to nieprawda. Panie również nie stronią od wysokoprocentowych trunków. Z drugiej strony alkoholikami jesteśmy skłonni nazywać tych, którzy większość swojego czasu spędzają pod przysłowiowym sklepem, przy budce z piwem albo na ławce w parku. Tymczasem alkoholikami są niejednokrotnie ci, którzy na co dzień w nienagannie skrojonych  garniturach wyjeżdżają luksusowymi autami, aby prowadzić swoje dobrze prosperujące „interesy”. Trzeba wreszcie skończyć ze stereotypowym patrzeniem na problem alkoholizmu, bo często dotyka on tych, po których nie spodziewalibyśmy się niczego podobnego!

– Jako kurator niejednokrotnie bywałam w domach, o których nikt z sąsiadów pewnie by nie powiedział, że dzieje się tam jakiś problem. Najłatwiej jest zrzucić winę na środowisko, na uwarunkowania genetyczne itp. zdecydowanie trudnej jest, gdy problem dotyka osób wysoko postawionych. Zresztą mitem jest obraz takiego alkoholika leżącego pod płotem. Przecież taka osoba wcale nie musi pić codziennie. Może tego nie robić przez miesiąc, a potem wpaść w tygodniowy ciąg – dodaje przewodnicząca Komisji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych.

Typowy Kowalski o sytuacji w Europie: „Ale inni i tak piją więcej”! 

Polacy mają zupełnie inną kulturę picia niż ludzie w innych krajach europejskich. Francuzi czy Włosi piją zdecydowanie więcej ale są to trunki o niższej zawartości alkoholu. Ponadto ostatnie badania pokazały, że Polacy piją „weekendowo”. Od poniedziałku do piątku przeciętny Kowalski skrupulatnie wypełnia swoje służbowe obowiązki. Weekend zaś spędzamy na piciu! Duże ilości w krótkim czasie – oto Polaka przepis na udany weekend. Oczywiście wielu z nas może poczuć się dotkniętych. Słusznie! Nie mówimy bowiem o wszystkich i o tym należy pamiętać. Inną, równie dobrą okazją, żeby trochę „poświętować” przy kieliszku są integracyjne wyjazdy firmowe, na których jest przynajmniej jeden nocleg.

2017 rokiem trzeźwości – czy to się uda?

Alkoholizm jest problemem, z którym trzeba walczyć, ale walka ta nie jest łatwa. Zmierzyć się z nim próbuje Sejm RP. 25 maja w parlamencie odbyła się konferencja „Ku trzeźwości narodu”. Rok 2017 uznano rokiem trzeźwości!

Pomysłów na walkę z alkoholizmem jest mnóstwo i co jeden to ciekawszy. Pojawiła się nawet propozycja wycofania reklam piwa. Tylko… czy faktycznie stać nas na to i czy to faktycznie coś da? Pamiętajmy, że takie reklamy, zresztą jak wszystkie inne, generują ogromne przychody.

Problemem, który niewątpliwie musi zostać jak najszybciej rozwiązany jest ograniczenie dostępności do alkoholu. NIK z przeprowadzonych badań wyciągnął następujące wnioski: osób uzależniony przybywa, a łatwość kupienia wódki czy piwa jest bardzo duża. Dlaczego? Sklepy monopolowe, stacje benzynowe, zwykłe „spożywczaki” – a to wszystko w odległości 500 m od siebie. Może powinniśmy brać przykład z Finlandii – proponuje Anna Stolarczuk. Tam sklepy z alkoholami są rozmieszczone w odstępach co najmniej kilkudziesięciu kilometrów jeden od drugiego. Czy wtedy też tak chętnie jeździlibyśmy po piwo do grilla? Ponadto, również wzorem Finlandii – w sklepach przez weekend alkoholi się nie sprzedaje! Czy pomysł ten sprawdziłby się w naszych realiach? Trudno powiedzieć. Polak jest jednak bardzo kreatywny i kto wie, czy nie robiłby weekendowych zapasów.

– Problemem jest także duża liczba punktów sprzedaży alkoholu. Państwowa Agencja Rozwiązywania Problemów Alkoholowych policzyła, że średnio na jeden punkt sprzedaży w Polsce przypada ok. 250 mieszkańców. Dla porównania w krajach skandynawskich na taki punkt przypada średnio pond 20 tysięcy osób. Różnica jest więc znaczna. Propozycja ARPA jest taka, żeby zmniejszyć liczbę punktów tak, aby na jeden przypadało od 1000 do 1500 osób. Ponadto pojawiła się propozycja wprowadzenia jednolitej ceny minimalnej na alkohol. Jeśli zostałaby ona ujęta w tych zmianach to wyliczono, że najtańsze piwo kosztowałoby ok. 5 zł, a pół litra wódki 32 zł. Cena więc wzrosłaby. W myśl krajów zachodnich, jak wzrosła cena, to spadła sprzedaż napojów alkoholowych. Wszystko się zgadza, tylko nie u nas w Polsce. Już kiedyś był taki eksperyment, że do 13.00 nie można było kupić alkoholu. Czy to oznacza, że Polacy mniej pili? Nie! Oni po prostu byli bardziej kreatywni – mówi Anna Stolarczuk.

W kontekście wspomnianych podwyżek powstał nawet dowcip: syn mówi do ojca, że ma wzrosnąć cena alkoholu. Czy to oznacza, że tatuś będzie mniej pił? Nie, to oznacza, że synek będzie mniej jadł! Mało śmieszne, prawda? Niestety dla wielu rodzina bardzo prawdziwe.

Chory system leczenia chorego…

Tak to niestety wygląda. Przez alkohol cierpią całe rodziny. Tak też w trakcie leczenia pracować należy z całą rodziną, którą wówczas nazywa się współuzależnioną. Współmałżonkowie osób pijących są tutaj bardzo ważni, ponieważ oni jako jednostki współuzależnione popełniają szereg błędów: ukrywają, że mąż/ żona pije, sprzątają po pijackich imprezach, leczą mu/ jej kaca, są i tacy, którzy razem siadają do butelki, w myśl zasady, że jak ja trochę wypiję, to on/ona mniej. Zdaniem Anny Stolarczuk to nie jest rozwiązanie. – Kiedy alkoholik podejmie decyzję o leczeniu? Kiedy skumulują mu się kryzysy, kiedy sięgnie już tego przysłowiowego dna i wówczas dopiero ma się od czego odbić. W takich sytuacjach trzeba pozwolić człowiekowi się stoczyć, być może to dopiero będzie dla niego kubeł zimnej wody – wyjaśnia pani trener.

Nie od dziś wiadomo, że jeśli pacjent nie chce być leczony, to ani farmakologia, ani najbliżsi, ani lekarze mu nie pomogą. Kwestia leczenia uzależnienia od alkoholu w Polsce to prawdziwy kabaret!  Tej chwili nie ma czegoś takiego jak przymus leczenia, jest zobowiązanie! Osobą nadużywającą alkoholu nie zajmuje się wydział karny w sądzie, ale wydział rodzinny. Często jest tak, że osoba zobowiązana przez sąd do leczenia nie kończy terapii. Mimo sądowego zobowiązania, mimo usilnych próśb najbliższych, mimo eskorty policji, która niekiedy jest konieczna, aby nasz alkoholik trafił do ośrodka leczenia uzależnień, najważniejsza jest właśnie jego zgoda! Bez niej wszystko inne na nic… Póki co w Polsce nie można nikogo zmusić do leczenia. Wielu alkoholików o tym wie i niestety  z tego „przywileju” korzysta. Niezmiernie ważne jest więc motywowanie do leczenia. Siłą i przymusem niczego nie zdziałamy.

Jak mówi nam przewodnicząca Komisji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych największym sukcesem wszystkich, którzy starają się przeciwdziałać temu nałogowi, jak i samych alkoholików – jest dobrowolne poddanie się leczeniu! Jednak, aby to osiągnąć często trzeba wielu trudnych rozmów, warsztatów, a niekiedy po prostu osobistych dramatów, które najpierw sprowadzą na samo dno, aby później pomóc się od niego odbić.

Dodaj komentarz

Nie od dziś mówi się, że przyszłość mediów to internet. Większość gazet, rozgłośni i telewizji przechodzi, lub całkiem przenosi się, do świata wirtualnego. Puls Miasta wychodzi naprzeciw swojej społeczności, oferując lokalną telewizję internetową.

REDAKCJA

Agencja Filmowa Reporter

Zbigniew Maciejuk, Ola Majewska, Marek Drwięga

Redakcja

KONTAKT

Agencja Filmowa Reporter

ul. Osterwy 1,
21-500 Biała Podlaska


+48 601 380 302
zbigniew.maciejuk@wp.pl

NEWSLETTER

* Zapisując się do newslettera oświadczasz, że wyrażasz zgodę na przesyłanie wiadomości drogą elektroniczną.