W ciągu jednego weekendu milion osób wymienia się rzeczami i życzliwością.

Bieda- to nas dotyczy!

Z przerażeniem i smutkiem jednocześnie spoglądamy na opublikowany niedawno „Raport o biedzie”. Jego wyniki pokazują, że aż 8 milionów Polaków doświadcza ubóstwa i wykluczenia społecznego. W skrajnej biedzie natomiast żyje tyle samo ludzi, ile mieszka w Warszawie! Nie stać ich nawet na realizację tych potrzeb, których niezaspokojenie prowadzi do skrajnego wyniszczenia. Powodów biedy jest wiele. Raport szczegółowo je opisuje…

Ile kosztuje porcja lodów. Jakieś 4zł? Średnia kawa w popularnej kawiarni przy Nowym Świecie to ok 12 zł, a bilet do kina kupić można już w granicach 20 zł. Dla nas to codzienność, dla innych niewyobrażalny luksus! Uwierzysz, że ludzie, którzy żyją za 3,50 zł dziennie to nie bohaterowie smutnych powieści tylko realnie istniejący obywatele naszego kraju?  Podczas, gdy na facebooku toczą się głośne dyskusje na temat szpitalnych śniadań, których nie godzi się podawać pacjentom, gdzieś w smutnych czterech ścianach ktoś zastanawia się czy za wspomnianą wartość szpitalnego posiłku, która jest jego kwotą na przeżycie całego dnia, lepiej kupić dziecku bułkę do szkoły czy leki na przeziębienie. O gwiazdkowych prezentach nikt nie myśli. Podczas gdy my zastanawiamy się nad sensownością zabijania karpi na wigilię, nad wyborem między faszerowanym pstrągiem a łososiem w sosie malinowym, ktoś inny zastanawia się nad tym, czy w wigilię zje suchą bułkę czy bułkę z dżemem, ale już bez masła, bo ostatnio i tak poszło w górę…

Wydaje się, że to bajki? Że wybieramy skrajne przypadki? Że skrajna bieda dotyczy patologii? Bzdura! To prawdziwe życie i prawdziwe historie zwykłych ludzi, którzy z różnych względów znaleźli się nad przepaścią. Nie każdy bezdomny czy biedny od razu jest alkoholikiem, choć zgoda, że takie stereotypy w naszym społeczeństwie mają się bardzo dobrze. Dlaczego? Może łatwiej nam w ten sposób usprawiedliwiać naszą obojętność na los drugiego człowieka. Nie jest tak, że wszyscy powinniśmy się uderzyć w piersi i powiedzieć otwarcie – wolę nie widzieć biedy innych, mam swoje problemy!

„Skrajne ubóstwo, czyli…?

To nie metafora. To konkret, według którego 5% Polaków nie stać na zapewnienie sobie i swoim dzieciom minimum potrzebnego do normalnej egzystencji. Wydają mniej niż to niezbędne dla realizacji tylko tych potrzeb, których nie da się odłożyć na później. Ich niezaspokojenie prowadzi do biologicznego wyniszczenia. Skrajne ubóstwo to bieda absolutna. Jeśli bieda i ubóstwo w Polsce to tylko margines, zepchnęliśmy na niego 8 mln Polaków. Tylu ludzi nie potrafi zaspokoić swoich bieżących potrzeb, wykorzystując stałe źródło dochodu. Tylu samo mieszka w województwach Pomorskim, Lubelskim, Świętokrzyskim i Warmińsko-Mazurskim razem wziętych.

Czym jest skrajna bieda? Marzeniem o maści Voltaren pod choinkę, której od dawna i tak nie ma na święta, bo i świąt od dawna nikt nie obchodzi należycie, bo skąd wziąć na 12 potraw, nawet tych najskromniejszych, skoro nie ma na codzienne posiłki, na ubranie, o rachunkach się nie mówi, bo wszystkie media od dawna już wyłączone, a dom ogrzewa się chrustem z pobliskiego lasu?! Oto rzeczywistość ludzi, żyjących w skrajnej biedzie.

Starość to nie wycieczki dookoła świata…

Choć dla wielu osób starość kojarzy się miło: zasłużona emerytura, odpoczynek, mniej problemów ( o ile zdrowie dopisuje), czas na realizację planów i marzeń, na które nigdy nie było czasu. Niestety dla wielu starość to bieda, samotność, choroba…

Co piąty Polak powyżej 65. roku życia mieszka samotnie. Co trzeci ma trudności z samodzielnym wykonywaniem podstawowych czynności. Największy problem stanowią: kładzenie się i wstawanie, siadanie i wstawanie z krzesła, mycie się, rozbieranie i ubieranie. Czują się wyobcowani i zagubieni. Nie ma już przy nich osób, które kochali. Nie mają już pracy i codziennego kontaktu z ludźmi. W zawrotnym tempie zmienia się świat, który znali. Wydaje im się, że dla nich nie ma już na nim miejsca. Czują się zbędni. Na życie musi im wystarczyć mniej niż 11 zł dziennie. Tyle zostaje po opłaceniu rachunków i wizycie w aptece (gospodarstwa domowe z osobami starszymi wydają na leki i artykuły farmaceutyczne średnio prawie 500 zł w miesiącu). Czasem nie wystarcza…

Nieszczęście ma wiele twarzy…

<Nieszczęście> słownikowo – niesprzyjający komuś bieg zdarzeń lub bardzo niepomyślne wydarzenie, wywołujące czyjeś cierpienie. Tyle słownik, a rzeczywistość? Wypadek, klęska żywiołowa, pożar, powódź, nagła choroba, a w konsekwencji utrata pracy, śmierć głównego żywiciela rodziny – nieszczęście może wpędzić w biedę każdego, nawet tych, którym wydaje się, że mają poukładane życie. Burzy plany, zmusza do robienia rzeczy, na które nie jest się przygotowanym, do szukania jakiegokolwiek ratunku.

Połowa rodzin dotkniętych nieszczęściem jest zadłużona. W co drugiej zaciągnięta pożyczka przekracza 9 tys. zł. Średni dochód na osobę w tej kategorii to 12,5 zł na dzień. Co piąte gospodarstwo domowe z kredytem zaciąga kolejne długi tylko po to, by mieć za co spłacać wcześniejsze zobowiązania.

Mechanizm jest zawsze ten sam: Zdarzenie losowe, które wywraca życie rodziny do góry nogami, to najczęściej dopiero początek problemów. Aż czterech na pięciu spośród ponad 1,5 mln Polaków zadłużonych w instytucjach pożyczkowych, ma równocześnie zaciągnięty kredyt bankowy. Wielu z nich tkwi w pułapce kredytowej: nie radząc sobie ze spłatą rat, wpadają w spiralę zadłużenia i pożyczają jeszcze więcej, podnosząc w ten sposób koszt obsługi długu. Cel kredytu? Spłata zaległości w opłatach za media. Leczenie. Spłata zadłużenia pozostawionego przez osobę zmarłą.

Nieszczęścia chodzą parami. W ponad połowie rodzin w tej kategorii występuje również niepełnosprawność, a w trzech czwartych choroba. Jedna trzecia rodzin zmagających się z chorobą nie jest w stanie samodzielnie pokryć kosztów leczenia. Średnio to aż 345 zł miesięcznie. Codziennie dodatkowe 11 zł, które skądś trzeba wziąć. Brakuje na lekarstwa, rehabilitację, sprzęt medyczny oraz dojazdy do lekarza. Często jedynym wyjściem pozostaje wzięcie pożyczki.

Bywa, że nieszczęście wyzwala w ludziach bohaterstwo, ale znacznie częściej dewastuje ich materialnie i emocjonalnie. Odbiera chęć do życia. Połowa rodzin dotkniętych nieszczęściem ma problem  z poczuciem własnej wartości oraz czuje się uwięziona w trudnej teraźniejszości

Samodzielny rodzic – (zdewastowany) bohater swojego dziecka

Blisko połowa rodziców w pojedynkę wychowujących i utrzymujących dzieci doświadcza ubóstwa lub wykluczenia społecznego. Co piąty nie jest w stanie zaspokoić swoich podstawowych potrzeb biologicznych i psychicznych (pogłębiona deprywacja materialna), a co czwarty nie ma możliwości odpoczynku i regeneracji. Jak do tego dochodzi? To nic skomplikowanego! Traumatyczne doświadczenie, śmierć współmałżonka, rozstanie, które dramatycznie komplikuje sytuację mieszkaniową i zmusza do wyprowadzki. Na przykład z dwójką dzieci do 18-metrowej kawalerki. Od tego się zaczyna, trudno robi się dopiero potem. Tylko co czwarty samodzielny rodzic pracuje. 58% nie ma wsparcia w opiece nad dziećmi.

Są zmęczeni. Są zadłużeni. Są sfrustrowani. Co trzeci samodzielny rodzic, zajęty codzienną walką o przetrwanie, nie robi planów na przyszłość. Co drugi jest zadłużony, zwykle na ok. 6 tys. zł. Trudno tego uniknąć, bo wydatki pochłaniają aż 92% rozporządzanego przez nich dochodu (mówimy o kwotach rzędu 1110-1190 zł miesięcznie na rodzinę).

Dzieci samodzielnych rodziców, znajdujących się w trudnej sytuacji materialnej, odczuwają biedę nie tylko fizycznie. Marzną, gdy kolejnej zimy zakładają tę samą, coraz krótszą i bardziej zniszczoną kurtkę, bo na nową wciąż brakuje pieniędzy, lecz dla wielu z nich codziennym i o wiele boleśniejszym doświadczeniem jest wstyd. Czują się gorsze, bo gorsi czują się ich rodzice. Aż połowa z nich ma problem z poczuciem własnej wartości, a co trzeci jest nieufny wobec świata i ludzi. Ale nie jest łatwo o pewność o siebie, gdy trzeba rezygnować z wykupu lekarstw (24% samodzielnych rodziców) czy usług lekarskich (20%) dla siebie  i dzieci.

Czasami, wystarczy się urodzić…

W roku 2016 trwałego ubóstwa doświadczało aż 13% Polaków poniżej 18 roku życia. To najliczniejsza grupa wiekowa w tej kategorii. Zagrożony ubóstwem lub wykluczeniem społecznym jest co czwarty Polak, który nie osiągnął jeszcze pełnoletniości (24% osób w wieku 0-17 lat).

Ogromnym problemem jest tutaj brak wykształcenia. Słabo wykształceni rodzice nie są w stanie wspomóc swojego dziecka w edukacji i zaczyna się błędne koło. Niska świadomość swojego wykształcenia często pociąga za sobą wykluczenie edukacyjne. To jedna z najokrutniejszych kategorii biedy. Bieda, do której jest się przyzwyczajonym, w której się wzrasta, która wydaje się czymś naturalnym. Jest całym światem. Nie ma dla niej alternatywy. Wyjście z niej wymaga niezwykłego bohaterstwa i mądrości.

W tym momencie rację trzeba oddać tym, którzy braki w edukacji zrzucają na alkoholizm opiekunów. Niestety w tym przypadku mają rację. Dzieci alkoholików często zaniedbują szkołę, mają trudne relacje z rówieśnikami i często popadają w konflikty. Ponad połowie brakuje motywacji do nauki, a 28% nie ma żadnych planów na przyszłość, nie wyznacza sobie celów. Największym problemem, który przyczynia się do dziedziczenia biedy, są bariery mentalne  i uwięzienie w trudnej rzeczywistości, z której – wydaje się – nie ma wyjścia. Rodzice przekazują takie przekonanie swoje dzieciom, przez co te bardzo często przyjmują postawę, która uniemożliwia im dostrzeżenie alternatyw.

Chory, niepełnosprawny = biedny? 

Często niestety tak! Tylko trzy na dziesięć gospodarstw domowych, w których żyją osoby niepełnosprawne, nie ma problemu z zakupem lekarstw i wydatkami na opiekę zdrowotną. Dla 60% trudność stanowi pokrycie kosztów rehabilitacji. Blisko połowa deklaruje, że nie zawsze starcza im na jedzenie. Choroba może dotknąć każdego. Nagle, niespodziewanie, nieodwołanie. I choć problemy ze zdrowiem nie muszą oznaczać ubóstwa, bardzo często do niego prowadzą. Walka z chorobą czy opieka nad niepełnosprawnym bliskim drenuje z pieniędzy i odbiera energię do życia. Często zmusza do zrezygnowania z pracy. Niemal zawsze – do ograniczenia aspiracji. Także dla zdrowych członków rodziny choroba staje się wszystkim. Nie da się być chorym na pół etatu.

Trudny start w przyszłość

Cztery na dziesięć osób próbujących rozpocząć samodzielne życie, czuje się w tym osamotnione. Tyle samo nie ma odpowiedniego wzorca i nie wie, jak wejść w dorosłe życie. Co czwarta żyje za mniej niż 200 zł miesięcznie. Tylko 43% pracuje. Jak się wzbić, gdy nie ma się o co oprzeć? Trzeba wyjątkowego bohaterstwa, by wyrwać się z zaklętego kręgu biedy. To jak przezwyciężenie fatum. Bo zaczynając z przegranej pozycji, trudno oczekiwać zwycięstwa. Bywa, że sukcesem jest już samo utrzymanie się na starcie. Znaczna część wychowanków placówek opiekuńczo-wychowawczych z powodu braku innych możliwości wraca do środowiska, z którego wcześniej zostali zabrani.

Pracujemy za darmo?

Co czwarty Polak pracuje na umowie tymczasowej, ale nawet wśród zatrudnionych w pełnym wymiarze godzin, co dwudziesta osoba jest narażona na biedę. 15% pracujących w pełnym wymiarze i 25% pracujących w niepełnym doświadcza deprywacji materialnej(nie może zaspokoić trzech lub więcej potrzeb uznawanych za standard; są to m.in.: dostateczne ogrzanie mieszkania, terminowa spłata rat czy tygodniowy wypoczynek raz w roku). Posiadanie pracy nie daje gwarancji zapewnienia rodzinie minimum egzystencji. Ubóstwo i wykluczenie społeczne dotyka nie tylko tych, którzy z różnych względów nie podejmują lub nie znajdują zatrudnienia. Również pracując, można nie być w stanie zaspokoić finansowych potrzeb swojej rodziny. „Pracujący biedni” (working poor), to nowi bezrobotni. W istocie nie mają pracy (rozumianej jako źródło utrzymania), chociaż ją wykonują.

„Z dala od szosy”

Choć dziś wielu z nas trudno uwierzyć, że są rodziny, które żyją w maleńkich wioseczkach, przez innych nazywanych „zapomnianymi przez Boga i ludzi”, bez kanalizacji, energii elektrycznej, centralnego ogrzewania. Dziś z radia i telewizji słychać nieustannie hasła dotyczące wyrównywania szans, wysokiego poziomu nauczania w wiejskich szkołach i postępu cywilizacyjnego. Na przekór danym zawartym w raporcie próbuje nam się wmawiać, że dziś większość „mieszczuchów” ucieka na wieś, żeby być z dala od zgiełku i takie tam! Na jaką wieś uciekają? Na pewno nie na taką, jaką zna wielu ludzi dotkniętych biedą i wykluczeniem! Właśnie z powodu miejsca, w którym przyszło im żyć, dorastać…

Dla setek rodzin żyjących „z dala od szosy” stwierdzenie, że w zglobalizowanym świecie odległości straciły znaczenie, brzmi jak żart. Nie straciły. W ośrodkach liczących poniżej 20 tys. mieszkańców mieszka ok. 5 mln Polaków. Dla wielu z nich wyjazd do większego miasta, gdzie łatwiej o pracę lub gdzie muszą szukać specjalistycznej opieki medycznej, to prawdziwa wyprawa. Korzystając z publicznych środków transportu, nierzadko nie da się jej odbyć w jeden dzień. Tutaj autostop to nie przygoda, ale konieczność.

W 2016 roku przeciętny dochód rozporządzalny gospodarstw domowych w miastach był  aż o 35% wyższy niż na wsi. Ze wsi i małych miasteczek pochodzi największa grupa gospodarstw, których stałe dochody nie pozwalają na zaspokojenie podstawowych potrzeb.

Jeśli jest tak dobrze, to dlaczego jest tak źle?!

W 2017 roku bieda wciąż jest realnym problemem, z którym na co dzień zmaga się kilka milionów Polaków. Doświadczają jej w wielu wymiarach – marzną, bo nie stać ich na ciepłą kurtkę, są głodni, bo nie wystarcza im na jedzenie, czują wstyd, bo żyją w przekonaniu, że są gorsi. Główne bariery, z jakimi mierzą się wykluczeni społecznie Polacy, to uwięzienie w trudnej teraźniejszości, brak wiary w możliwość zmiany sytuacji, w jakiej się znaleźli, zmęczenie oraz brak sił i czasu na podjęcie działań zmierzających do poprawy bytu.

Na biedę nie wolno być obojętnym. Przykłady przedstawione w raporcie pokazują, że może ona dotknąć każdego z nas i to w najmniej spodziewanym momencie. Ważne wówczas jest, aby dotrzeć do pokrzywdzonego, pokazać mu różne możliwości wyjścia z trudnej sytuacji, pomóc mu, ale mądrze!

To wszystko od 2001 roku robi Szlachetna Paczka – obecnie jeden z najbardziej rozpoznawalnych w Polsce projektów. Wbrew pozorom, nie zajmuje się robieniem paczek. Szlachetna Paczka jest oparta na pracy z darczyńcami i wolontariuszami. To oni pomagają rodzinom w potrzebie. Wolontariusze szukają rodzin i pracują z nimi. Darczyńcy przygotowują dedykowaną pomoc. Najważniejsze jednak jest tworzenie rozwiązań systemowych, dzięki którym konkretny człowiek pomaga konkretnemu człowiekowi.

SZLACHETNA PACZKA to najlepiej zorganizowany projekt społeczny w Polsce. W ciągu jednego weekendu milion osób wymienia się rzeczami i całą siłą życzliwości. Mądrość i nowoczesne technologie. Biedni i bogaci. Media i ukryta bieda. Serce i logistyka. SZLACHETNA PACZKA łączy to wszystko.

Szlachetna Paczka działa w całej Polsce, z powodzeniem działa również w Białej Podlaskiej.

– Bialczanie oczywiście chętnie włączają się w akcję, w tym roku biorą w niej udział zarówno uczelnie wyższe, jak i szkoły, a nawet przedszkola, prezydent miasta, wiele osób prywatnych. Część zgłosiła się bezpośrednio jako darczyńca konkretnej rodziny, inni z kolei piszą, że mogą do paczki coś dołączyć, bo chcą pomóc, ale w pojedynkę jest jednak ciężko, więc dołączają się do innych żeby dodać choć niewielką cegiełkę. Wczoraj mieliśmy jeszcze niewybrane trzy rodziny i zaczęły rodzić się obawy, czy uda się znaleźć im darczyńców. Rano w systemie nie było już żadnej naszej rodziny! Jesteśmy szczęśliwi, że każda rodzina otrzyma pomoc. Są także darczyńcy, którzy nie zamieszkują naszych okolic, a np. Warszawę, ale zdecydowali się pomóc u nas. Ogólnie wszystkie rodziny znalazły darczyńców tak więc można z pełnym przekonaniem stwierdzić, że Bialczanie chętnie pomagają. Co do hojności i bogactwa paczek będzie się można wypowiedzieć dopiero po finale – przez dwa dni dowiemy się wszystkiego – mówi nam Magdalena Sawczuk z bialskiej Szlachetnej Paczki.

W  tym roku 29 wolontariuszy Paczki odwiedziło 82 rodziny. Do projektu włączono 58 gospodarstw domowych, co najważniejsze – wszystkie mają już swoich darczyńców. W całą akcję poza wolontariuszami włączają się inni: kierowcy, osoby pomagające w magazynach. Szlachetna Paczka to nie tylko szlachetna pomoc, wielki gest czy potrzeba dzielenia się tym, co mamy. Szlachetna Paczka to również wielkie wyzwanie! Konieczność zgromadzenia całego sztabu ludzi, który poświęci swój czas i w pełni zaangażuje się w projekt. Paczka to wreszcie wielkie logistyczne przedsięwzięcie. Doskonała organizacja i dopięcie wszystkiego na ostatni guzik, tak by finał przebiegł bez zakłóceń.

Szlachetna Paczka przywraca wiarę w drugiego człowieka. Daje nadzieję na lepsze jutro i wiarę w dobre serca innych ludzi. Każdego roku, dzięki darczyńcom tysiące polskich rodzin mogą choć na moment zapomnieć o problemach i uwierzyć, że może być lepiej. Sami darczyńcy zaś udowadniają, że mają wielkie serca!

Dodaj komentarz

Nie od dziś mówi się, że przyszłość mediów to internet. Większość gazet, rozgłośni i telewizji przechodzi, lub całkiem przenosi się, do świata wirtualnego. Puls Miasta wychodzi naprzeciw swojej społeczności, oferując lokalną telewizję internetową.

REDAKCJA

Agencja Filmowa Reporter

Zbigniew Maciejuk, Ola Majewska, Marek Drwięga

Redakcja

KONTAKT

Agencja Filmowa Reporter

ul. Osterwy 1,
21-500 Biała Podlaska


+48 601 380 302
zbigniew.maciejuk@wp.pl

NEWSLETTER

* Zapisując się do newslettera oświadczasz, że wyrażasz zgodę na przesyłanie wiadomości drogą elektroniczną.