Debiut literacki autorki z Białej Podlaskiej – “Podróże serc”, powieść rozgrywająca się w środowisku podlaskichj i łowickich ziemian

fragment książki:

Gwizd lokomotywy i spokojne hamowanie znaczyły jedno: koniec
podróży. Anielka powoli otworzyła oczy. Odkąd dwie starsze
sąsiadki wysiadły, wolała udawać, że śpi, niż słuchać wywodów
Franciszki o sierocej doli i jej przyszłym losie u obcych ludzi,
a w dodatku jakichś Moskali – dziewczynka nawet nie wiedziała,
co znaczyło to ostatnie słowo. Z letargu wyrwał ją głos Franciszki:
– Pośpiesz się! Myślisz, że będą na nas nie wiem jak długo czekali?!
Pociąg i tak ma chyba spóźnienie. Ledwo duszę w sobie czuję
– psioczyła Franciszka.
Rozespana dziewczynka ostatni raz wyjrzała przez okno: tuż za
torem rósł ogromny sosnowy las, tak gęsty, że nawet dziewczynce
o tak drobnej posturze jak Anielka trudno byłoby wejść do tego
lasu. Mała posłusznie wybiegła za opiekunką i przysłuchiwała się,
jak ta karciła teraz jakiegoś biednego chłopca:
– A cóż to za zasady! Cóż to za rządy! Nie dość, że pociąg się
spóźnił, to nie macie poczekalni dla pierwszej klasy?! – krzyczała
opiekunka.
– Biała jest małym miasteczkiem, proszę pani. Nikomu dotąd
to nie wadziło, a pociąg, pani, jest dziś kwadrans wcześniej. Dla
wymagających pasażerów mamy tu kącik na poczekalni – tłumaczył
cierpliwie chłopak, prowadząc podróżne do środka białego
dworca z dużymi łukowatymi oknami.
Prostokątna bryła kryła w sobie przytulne wnętrze, wypełnione
liczną gawiedzią ludzi w lnianych, tkanych sukmanach bez zbędnych
ozdób, drobnomieszczańskimi robotnikami i żołnierzami.
W przyjemnym chłodzie oczekiwali oni na odprawienie pociągu
w stronę Brześcia i dalej, a ostatni maruderzy tłoczyli się przy kasowych
okienkach. W kąciku z wyściełanymi krzesłami i dużym stołem,
na którym królował samowar, było nieco spokojniej, i właśnie
tam udały się Franciszka z małą.
Kiedy po chwili pojawiła się przy obu kobietach jakaś służebna
pannica z filiżankami i talerzem pokrojonego drożdżowego ciasta,
Franciszka nie mogła się oprzeć pokusie: uszczknęła kawałek łakoci,
dziwiąc się, że na Anielce smakołyki nie robiły większego wrażenia.
Jej mała podopieczna nie czuła głodu ani pragnienia. Ciekawiło
ją jedynie to nowe miejsce. Stanęła więc na krześle i wyjrzała
przez okno. Czy teraz tu będzie mieszkała? Czy tu zostanie na zawsze?
A może każą jej wracać? A może trzeba jechać jeszcze dalej?
Plac przed dworcem wysypano żółtym piaskiem, który odbijał
jasne promienie słońca. Schodzące się trakty, wybrukowane rzecznym
kamieniem, okalały drewniane domy z gankami, a jeden murowany
dom wydawał się być tak dostojny, że nie pasował jakoś do
okolicy. Niedaleko rozłożył się też dębowy lasek, rzucający przyjemny
cień. Czyżby ktoś w nim mieszkał? Anielka przetarła oczy.
Tak! W głębi majaczył modrzewiowy dworek.
– Aniela! Siądź w końcu, jak wychowanej panience przystało!
– krzyknęła Franciszka, podsuwając dziecku resztki pozostałe
na talerzyku. – I napij się w końcu, u licha! Jak będziesz się tak zachowywać,
to nikt cię nie zechce! Widzisz, nikt na nas nie czeka! –
dorzuciła z zawiścią.
Mała skuliła się i objęła dłońmi filiżankę. Gdyby jeszcze chwilę
postała w oknie, zobaczyłaby nadjeżdżający od miasta powóz zaprzęgnięty
w deresza.

Dodaj komentarz

Nie od dziś mówi się, że przyszłość mediów to internet. Większość gazet, rozgłośni i telewizji przechodzi, lub całkiem przenosi się, do świata wirtualnego. Puls Miasta wychodzi naprzeciw swojej społeczności, oferując lokalną telewizję internetową.

REDAKCJA

Agencja Filmowa Reporter

Zbigniew Maciejuk, Marek Drwięga

Redakcja

KONTAKT

Agencja Filmowa Reporter

ul. Osterwy 1,
21-500 Biała Podlaska


+48 601 380 302
zbigniew.maciejuk@wp.pl

FORMULARZ

Masz pytania? Skontaktuj się z nami!

Przejdź do formularza